Mapy, przewodniki, atlasy
Turystyka w cieniu bomb
2002 rok dla polskiej turystyki był najgorszym od upadku komunizmu i otwarcia granic. Obroty wielu biur podróży spadły nawet o 30 proc., sprzedawano znacznie mniej wycieczek zagranicznych i biletów lotniczych, kolejni przewoźnicy wycofywali się z lotów czarterowych. Liczne promocje i obniżki cen nie odwróciły negatywnej tendencji. Informacje o wybuchu bomby na dyskotece na Wyspie Balii czy o zabitych turystach w Kenii, wojna w Afganistanie, napięcia wokół Iraku i obawy przed kolejnymi atakami terrorystycznymi – wszystko to odcisnęło piętno na turystyce zagranicznej i znalazło odzwierciedlenie także na rynku księgarskim. Spadała liczba sprzedawanych przewodników po Turcji, Egipcie, Izraelu, Tunezji, a utraconych obrotów nie zrównoważył większy popyt na przewodniki po Polsce.
Znacząco spadła w 2002 roku sprzedaż publikacji kartograficznych, choć tu przyczyny są odmienne niż na rynku przewodników turystycznych. Wydarzenia na świecie niewielki mają wpływ na zainteresowanie mapami i atlasami, zwłaszcza, że największa część obrotów przypada na atlasy samochodowe i mapy Polski oraz plany miast. Słabe wyniki tego sektora należy wiązać z gwałtownym spadkiem przychodów Polskiego Przedsiębiorstwa Wydawnictw Kartograficznych oraz z mniejszym popytem na atlasy Reader’s Digest. Mniejsze wydawnictwa posiadające ofertę kartograficzną – Pascal, Demart, Daunpol czy Beata Piętka odnotowały wzrosty sprzedaży, ale nie zapełniły one całkowicie rynku utraconego przez PPWK.


Turyści wolą tańsze przewodniki
W 2002 roku liczba sprzedanych przewodników zmniejszyła się o 9,2 proc., ale wartość sprzedaży była mniejsza aż o 15,3 proc. Ma to związek przede wszystkim ze zmianą oferty – pojawiło się w sprzedaży wiele tanich serii. Średnia cena przewodnika w wydawnictwie Wiedza i Życie była aż o 48 proc. niższa niż w 2001 roku – edytor ten wprowadził nowe tytuły w trzech seriach typu pocket-book, podczas gdy jeszcze niedawno niemal w całości ofertę turystyczną tej firmy stanowiły luksusowe edycje na licencji Dorling Kindersley (seria „Eyewitness”). Także największy wydawca przewodników – Pascal – sprzedał więcej tanich tytułów, ogółem średnia cena zmniejszyła się u tego edytora o 10 proc. Nowe tanie tytuły pojawiły się w ofercie należącej do Muzy redakcji Sportu i Turystyki – w tym wydawnictwie średnia cena przewodnika spadła o 13 proc. Także inni wydawcy – Galaktyka czy RM – wprowadzali nowe tytuły w umiarkowanych cenach. Polityki w tym zakresie nie zmieniła tylko oficyna Edytor – wydawca cenionych przewodników na licencji Berlitza.
Wyraźnie widać, że czytelnicy chętniej sięgają po tańsze tytuły. Dla przykładu w Wiedzy i Życiu hitem ubiegłego sezonu była seria przewodników Thomasa Cooka (średnia cena to 21 zł), podczas gdy spadała sprzedaż „Przewodników Wiedzy i Życia” (średnio ok. 55 zł). Ta droższa seria jest nie tylko ładniejsza wizualnie, ale też dużo bogatsza informacyjnie, recesja najwyraźniej dotknęła jednak portfela turysty.
Jest jednak na rynku miejsce dla droższych tytułów, czego wyraźnie dowodzi sukces nowej, wprowadzonej w 2002 roku, serii „Przewodników National Geographic” (wydawnictwo G+J RBA). Średnia cena książki w tej serii to ok. 60 zł. Seria jest pięknie ilustrowane (nie tylko zdjęcia fotografików miesięcznika „National Geographic”, bo także mapy czy przekroje zabytkowych budowli), a o jej sukcesie decyduje zapewne nie tylko szata graficzna, ale i renoma znanej na świecie marki Towarzystwa National Geographic. Nawet w kategorii przewodników luksusowych są to obecnie najdroższe pozycje na rynku (droższe od wspomnianej już serii Wiedzy i Życia czy wydawanych na licencji Gallimarda przewodników Pascala), ale dzięki własnemu klubowi G+J RBA może sprzedawać je czytelnikom z rabatami sięgającymi nawet powyżej 15 proc. (10 zł). A trzeba przyznać, że są to książki wyjątkowej urody. Ten sam wydawca zaproponował niedawno dużo tańszą serię – „Miasto Jak na Dłoni” (cena 25 zł za egzemplarz), która może być poważną konkurencją dla popularnych „Praktycznych Przewodników” Pascala.
Gdzie jeździmy?
Polacy cały czas sporo podróżują, ale wyraźnie zmieniają się preferencje turystyczne. W 2002 roku wybierano kierunki bliższe i tańsze – Czechy, Słowacja, Chorwacja, ciągle Turcja – pomimo napięć w regionie Bliskiego Wschodu. Renesans przeżywają Węgry (Budapeszt, Balaton) i rośnie – choć powoli – zainteresowanie Bułgarią. Z droższych wycieczek wybieraliśmy: Cypr, Maltę, Kretę. Oczywiście wciąż bardzo popularne są Wyspy Kanaryjskie – wycieczki w ten region oferuje niemal każde biuro podróży, ale dopiero niedawno w Wiedzy i Życiu ukazał się duży przewodnik po tym hiszpańskim archipelagu. Hotele w Tunezji czy Egipcie pomimo obniżek cen sięgających już nawet 50 proc. stanu sprzed 11 września 2001 roku, mają coraz więcej pustych miejsc, a egipski kurort w Hurghadzie nad Morzem Czerwonym został zdominowany przez Rosjan – bo ceny tam niższe niż na Krymie nad Morzem Czarnym.
Największy wybór przewodników po różnych krajach ma Pascal. Seria „Praktyczny Przewodnik” to dziś ok. 60 tytułów, głównie wydawanych na licencji tak znanych marek jak Lonely Planet czy Rough Guide. Nawet jednak ten wydawca nie ma w swojej ofercie przewodnika po Rosji, która dziś jest krajem najbardziej zaniedbanym przez polskich wydawców. Nikt chyba nie pokusił się w Polsce o wydanie przewodnika po Białorusi, po Ukrainie jest bodaj jedna pozycja... choć oczywiście kilkanaście bedekerów po Lwowie. Jest w czym wybierać jeśli chodzi o przewodniki po Meksyku (Pascal, Wiedza i Życie, Nelles Guide...), ale znacznie gorzej jest ze Stanami Zjednoczonymi (tylko dwutomowy przewodnik Pascala). Oczywiście nie brakuje przewodników po Chicago czy Nowym Jorku, ale gdy ktoś wybiera się do Teksasu to ma problem. Jadąc do Brazylii, Argentyny czy Peru zdani jesteśmy na ogólne przewodniki po kontynencie południowoamerykańskim. Rozczaruje się turysta szukający przewodnika po Dominikanie czy Haiti. Nawet po Niemczech są tylko dwa wydane po polsku przewodniki, znacznie więcej po Berlinie. Najpopularniejsze europejskie kraje to: Grecja, Włochy, Francja i Hiszpania, do najpopularniejszych miast – poza stolicami wymienionych krajów – należy dodać: Londyn, Berlin, Wiedeń, Pragę, Amsterdam i jednak Moskwę. Ciekawe, że ani Lizbona, ani Portugalia nie cieszą się dużym zainteresowaniem wydawców – łatwiej o przewodnik po Budapeszcie, Stambule, Monachium czy nawet nudnej Brukseli, niż po mieście z pasją opisywanym przez Fernando Pessoę i noblistę Jose Saramago. A przecież wycieczki (zwykle przez Niemcy) do Portugalii oferowane są w wielu biurach podróży.
Coraz więcej wartych polecenia tytułów poświęconych obcym krajom i miastom ukazuje się w małych oficynach, tych które do niedawna miały w sprzedaży niemal wyłącznie publikacje regionalne. Przewodniki wydane przez małych edytorów mają swój urok – nie są to przekłady zagranicznych serii, lecz książki pisane przez polskich pasjonatów. Zwykle znacznie więcej miejsca niż w innych przewodnikach poświęca się historii i tradycji regionu, opisom pieszych wycieczek, praktycznym poradom, natomiast uboższa jest informacja o bazie noclegowej, gastronomicznej, często brakuje godzin otwarcia muzeów czy potrzebnych telefonów. Z uwagi na bogate treści krajoznawcze warto czasami brać taki przewodnik jako uzupełnienie którejś z publikacji wydanej w znanej serii. Warto tu polecić np. takie tytuły jak „Himalaje Nepalu” i „Alpy Francuskie” (Sklep Podróżnika), serie „Kraje” i „Regiony” oraz przewodnik „Lwów” (Bezdroża) czy kieszonkowy, ale wyczerpujący przewodnik „Malta” (Agencja TD). Dwie serie przewodników („Discovery Channel” oraz „Kieszonkowy Przewodnik” – dołączoną z mapą) rozwija wydawnictwo RM. Są to niedrogie, ładnie wydane przewodniki po miastach (m.in. Praga, Barcelona, Wiedeń, Rzym, Paryż, Londyn, Wenecja itd.), które w skrócie przedstawiają najciekawsze miejsca i atrakcje turystyczne.
Polskie białe plamy
Dziś wchodząc do specjalizującej się w ofercie turystycznej księgarni mamy do wyboru ponad sto tytułów o polskich miastach i regionach. Jeszcze kilka lat temu takich pozycji było jednak zaledwie kilkanaście i to w większości dawno nieaktualizowanych. Trzeba tu oddać wielkie zasługi promowania dla krajowej turystyki wydawnictwu Pascal z Bielska-Białej, które z sukcesem wprowadziło serię „Dookoła Polski”, która szybko wyparła z rynku przestarzałe przewodniki po regionach Sportu i Turystyki. Jako pierwszy po 1990 roku Pascal wydał też syntetyczny przewodnik po całej Polsce i to w kilku odmianach (m.in. Polska w jednym tomie”, „Polska na weekend” czy „Polska dla aktywnych”). Szczególnie „Polska w jednym tomie” (ok. 1000 stron) jest publikacją godną polecenia każdemu turyście – czy to do plecaka (pomimo obszerności książka jest lekka, wydana w miękkiej oprawie, na cienkim papierze), czy to do samochodu. W ślad za Pascalem poszli inni wydawcy. Całościowych przewodników po Polsce mamy już kilka – obszerną publikację Muzy, bogato ilustrowany, wydany także w formie albumowej w wersji anglojęzycznej przewodnik Wiedzy i Życia oraz również albumowy przewodnik „Polska – najpiękniejsze miejsca” Podsiedlika-Raniowskiego i S-ki.
Atuty przewodników Pascala to częste aktualizacje i niska cena. Jest w nich wiele informacji praktycznych, natomiast prawie w ogóle nie ma barwnych ilustracji. Książki pisane są przez polskich autorów, a ich poziom jest nierówny. O ile część informacyjna nigdy nie budzi zastrzeżeń, to nie każdy autor potrafi rozbudzić w turyście zamiłowanie do opisywanego regionu. Znakomity jest cykl przewodników po Pomorzu, po Pojezierzu Drawskim, niedawno ukazała się aktualizacja bardzo dobrego przewodnika po Tatrach (polskich i słowackich), zdecydowanie słabsze są natomiast przewodniki po Beskidach czy Krainie Wielkich Jezior, rozczarowują przewodniki po miastach. Choć w serii ukazało się już ponad 20 tytułów, to wciąż pozostają regiony w ogóle nie opisane przez autorów Pascala – nie ma Mazowsza, Kujaw czy Żuław Wiślanych (o tym ostatnim regionie chyba nikt od lat nie wydał przewodnika). Częściowo (np. Mazowsze, Wielkopolska) ofertę serii „Dookoła Polski” uzupełniają tytuły z innego cyklu Pascala – „Na Weekend”. Ta seria cieszy się największą popularnością (szczególnie tom „Polska na Weekend”), ale są to publikacje dla turystów, którzy nie szukają pogłębionej informacji krajoznawczej.
Podobna do serii „Na Weekend” jest wydawana od wielu lat przez Sport i Turystykę (ostatnio z mozołem aktualizowana) seria przewodników po regionach (m.in. „Mazowsze”, „Małopolska”, „Warmia, Mazury, Suwalszczyzna”). Tytuły w obydwu seriach pisane są z myślę o kierowcach – podane są trasy samochodowe, odległości w kilometrach, które ułatwiają znalezienie zjazdu z głównej drogi. Z tymi przewodnikami łatwo dotrzeć w ciekawe miejsca, ale tam trzeba już samemu pytać i dowiadywać się o historii regionu.
Bardzo dobry, świetnie ilustrowany, cykl przewodników po Polsce rozpoczęła Wiedza i Życie. Poza dużym przewodnikiem po całym kraju ukazały się: „Mazowsze”, „Tatry i Podtatrze” oraz „Mazury i Warmia”. Szkoda, że tak mało i że na razie nie ma zapowiadanych nowych tytułów w tej serii.
Nową i stosunkowo tanią serię przewodników krajoznawczych w obłożonych foliową oprawą okładkach przygotowała Muza. Ukazało się już blisko 10 pozycji, m.in. „Najpiękniejsze miejsca w Polsce”, „Zabytki w polskim krajobrazie”, „Pałace w Polsce” czy „Dwory i dworki w Polsce”. Są to niewielkie, ale bogato ilustrowane książeczki, których autorzy przede wszystkim chcą zwrócić uwagę czytelnika na piękno polskiego krajobrazu. Podobny cel przyświeca serii przewodników Podsiedlika-Raniowskiego i S-ki, choć to są już książki sporych rozmiarów – nie ma w nich wielu informacji praktycznych, są natomiast opisy regionalnych obyczajów, miejscowe legendy i fragmenty historycznych kronik. Także „Złota Seria” wydawnictwa Galaktyka została podobnie pomyślana, choć tu prezentowane są głownie miasta, a nie regiony. W przypadku wymienionych trzech serii ich wydawcy próbują łączyć elementy typowe dla przewodnika z walorami edukacyjnymi.
Wiele regionalnych przewodników ukazuje się w małych wydawnictwach. Dla przykładu najciekawszy przewodnik po Wrocławiu (a jest ich na rynku kilka) ukazał się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego, a po Toruniu w lokalnej oficynie Via. Sporo interesujących przewodników regionalnych wydaje Agencja TD z Białegostoku (np. „Warmia i Mazury”, „Karkonosze Polskie i Czeskie”, „Pojezierze Zachodnio-Pomorskie”). Dużą ofertę ma oficyna Rewasz, wydawca takich tytułów jak: „Polska egzotyczna”, „Puszcza Kampinoska”, „Beskid Wyspowy” czy cykl „Smak Kresów”. Nakładem wydawnictwa PPTK Kraj obok niewielkich publikacji poświęconych często zapomnianym przez turystów zakątkom ukazał się obszerny tom „Kanon krajoznawczy Polski”.


Przewodniki w liczbach
Ogółem w 2002 roku sprzedano w Polsce ok. 1,08 mln przewodników turystycznych, z czego aż 54,2 proc. przypada na Pascala, zaś 10,2 proc. na Wiedzę i Życie. jest to rynek zdominowany przez kilka zaledwie firm, które dysponują prawami do najbardziej znanych światowych serii. Pascal ma prawa do takich marek przewodników, jak Rough Guide, Lonely Planet, Let’s Go, Marco Polo oraz do ekskluzywnej serii Gallimarda, a ostatnio także serii „Spiral Guide” (polska nazwa „Dookoła Świata) wydawnictwa Automobile Association. Wiedza i Życie wydaje tytuły na licencji Dorling Kindersley oraz francuskiego Hachette Livre i serię przewodników firmowanych przez sieć biur podróży Thomasa Cooka. Oficynba Edytor z Katowic ma prawa do przewodników Berlitza, Globus firmuje polskojęzyczne tytuły Nelles Guide’a, ale podobnie jak przewodniki niemieckiego Könemanna nie zaistniały one w znaczący sposób na polskim rynku. Wypromowanie nowych marek jest niezwykle trudne zważywszy na dużą konkurencję, ale nie jest niemożliwe o czym świadczą sukcesy National Geographic lub serii „Wspaniały Weekend” czy „Top 10” Wiedzy i Życia. Ciekawe, że nie licząc przewodników po Polsce na rynku praktycznie nie zaistniała na dużą skalę ani jedna seria stworzona przez rodzimą redakcję – najlepsze doświadczenia ma chyba Pascal z cyklem „Dla Zmotoryzowanych”. Warto też w tym miejscu odnotować kilka tytułów przygotowanych przez polskich autorów i ilustratorów związanych z Wiedzą i Życiem dla renomowanej serii „Eyewitness” angielskiej oficyny Dorling Kindersley. Wiedza i Życie przygotowała m.in. przewodniki po Warszawie, Gdańsku, Krakowie, po Polsce, ale także po Budapeszcie, Berlinie, Monachium... ostatnio po Wyspach Kanaryjskich.
Łączne obroty tego sektora w 2002 roku wyniosły ok. 25 mln zł. Pod względem wartości sprzedaży dominuje Pascal, który ma 52 proc. rynku, 14 proc. należy do Wiedzy i Życia. W ostatnich latach systematycznie proporcje udziałów w rynku zmieniają się na korzyść Pascala, który jeszcze rok wcześniej miał 45,7 proc. rynku. Poza Pascalem i Wiedzą i Życiem żaden wydawca nie ma więcej niż 5 proc. rynku, kolejno najwięksi to: Edytor, G+J RBA (National Geographic), Galaktyka i Muza. Sześciu wydawców w 2002 roku kontrolowało 80 proc. rynku – rok wcześniej 83 proc., a miejsce National Geographic w czołówce zajmował Könemann, firma która zbankrutowała w połowie ubiegłego roku.
Orientacja w terenie
Dużo łatwiej o dobrą mapę po dowolnym zakątku świata, niż o przewodnik. Mapy państw i miast oferują w największym wyborze PPWK oraz Pascal (na licencji Mairsa), sporo jest też publikacji importowanych – szczególnie planów miast europejskich. Sprzedaż turystycznej kartografii spadła jednak w 2002 roku o 6,3 proc. biorąc pod uwagę liczbę egzemplarzy oraz aż o 18,1 proc. wartościowo. Podobnie jak w przypadku przewodników turystycznych na rynku pojawiło się sporo tanich tytułów. Na obniżki cen wpływają liczne promocje i tzw. sprzedaż korporacyjna, czyli mapy produkowane na zamówienia różnych firm, instytucji publicznych i samorządów. Wyspecjalizowała się w tym szczególnie firma Mapy Ścienne Beata Piętka, choć także wydawnictwo Daunpol produkuje wiele map i atlasów dla masowego odbiorcy (np. „Atlas samochodowy Polski” wrzutkowany wiosną 2003 roku do „Rzeczpospolitej”, wcześniej mapy składane w lokalnych dodatkach „Gazety Wyborczej” itp.). Tego typu produkty sprzedawane są w cenach od 40 groszy do niewiele ponad 1 zł za sztukę, nie mają wielkiego udziału w obrotach (choć np. w firmie Beaty Piętki to ponad 40 proc. przychodów), ale masowo docierają do odbiorców. Jakby po drugiej stronie rynku są bardzo drogie (ceny 119,90 zł i 129,90 zł) atlasy sprzedawane przez Reader’s Digest. W 2002 roku firma ta sprzedała 64,5 tys. egz. „Ilustrowanego atlasu Polski” oraz 22 tys. egz. atlasu samochodowego „Drogi Europy”. Rok wcześniej Reader’s Digest sprzedało 157 tys. egz. „Dróg Europy”. Bardzo wysokie ceny decydują o tym, że drugi rok z rzędu wydawca ten zajmuje pod względem obrotów pierwsze miejsce na rynku kartograficznym – wyprzedzając PPWK, które ma najszerszą ofertę oraz innych dynamicznie rozwijających się edytorów – Demart, Pascala, Beatę Piętkę i Daunpol.
Miniony rok był szczególnie trudny dla PPWK. Błędy w zarządzaniu doprowadziły tę zasłużoną dla polskiej kartografii firmę na granicę upadłości. Przychody PPWK spadły o 1/3, zaś łączne zobowiązania na koniec roku sięgnęły 44,4 mln zł! Program restrukturyzacji i ugoda z wierzycielami mają pozwolić firmie odbudować dawną pozycję, ale nie będzie to łatwe. Bardzo duży spadek sprzedaży nastąpił w momencie, gdy produkty PPWK cieszyły się dużą popularnością. Telewizyjna kampania serii map i atlasów „Copernicus” ożywił popyt na te produkty. Skorzystała na tym jednak w dużym stopniu konkurencja, gdyż PPWK nie wydrukowało dostatecznej liczby egzemplarzy. W rezultacie pieniądze wydane na reklamę przynajmniej częściowo poszły na marne.
Decyduje dystrybucja
„Copernicus” to jeden z najlepszych nowych produktów kartograficznych, pomimo problemów z dostarczeniem na czas oferty PPWK sprzedało w ubiegłym roku ok. 600 tys. map i atlasów samochodowych z tej serii. Konkurencja korzysta jednak na słabości dawnego potentata i także wprowadza na rynek ciekawe rozwiązania. Bez wątpienia należy do nich seria map Demartu, w których przedstawianych jest po kilka miast na raz – albo aglomeracja wraz miastami satelickimi, albo 3-4 miejscowości leżące obok siebie. Z kolei Daunpol wprowadził we współpracy z wydawnictwem Pascal mapy wzbogacone o treści turystyczne. Pascal jest wyłącznym polskim dystrybutorem map i atlasów niemieckiej grupy Mairs Geographischer Verlag – serii „Falk”, „Euro City” i „World City”, „Euro Atlas”, „Euro Cart” i „World Cart”, „Marco Polo”. Łącznie Pascal oferuje ponad 200 różnego rodzaju map i atlasów, w tym w serii „Falk” jest coraz więcej polskich miast (już ponad 20). Pascal ma też kilka niezłych atlasów samochodowych Polski, ale na tym rynku wciąż dominuje oferta PPWK, Demartu i Daunpolu, które mają ofertę atrakcyjną cenowo, dobrze eksponowaną, dostępną na większości stacji paliw.
Sprawna dystrybucja jest nie mniej ważna niż cena czy odpowiadająca potrzebom turysty lub kierowcy skala. Beata Piętka w 2002 roku niemal całkowicie zaniechała współpracy z hurtowniami. Firma wprowadziła telemarketing i ofertę zbiorczej sprzedaży map dając odbiorcom wysokie upusty. Pozwoliło to zwiększyć sprzedaż kartografii użytkowej o ok. 15 proc. Podobny wzrost odnotował Demart, który konsekwentnie stawia na stacje paliw, choć współpracuje też np. z sieciami door-to-door. Beata Piętka i Daunpol sprzedają mapy w kioskach z gazetami. Wydawcy starają się podpisywać umowy na wyłączność z sieciami stacji paliw, a jest to bardzo duży rynek – w Polsce jest ok. 6 tys. stacji, które oferują produkty kartograficzne, a ogółem ten kanał dystrybucji daje wydawcom map i atlasów do 20 proc. obrotów.
Ogółem w 2002 roku sprzedano ok. 7,4 mln egz. map i atlasów (z wyłączeniem kartografii szkolnej) – o ok. 500 tys. mniej niż w roku poprzednim. Pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy Demart i Beata Piętka wyprzedzili (po raz pierwszy w historii!) PPWK. Obroty tego sektora wyniosły ok. 49 mln zł i były o ponad 9 mln zł niższe niż rok wcześniej. PPWK ustępuje tu Reader’s Digest, ale przychody Pascala, Demartu i Beaty Piętki były tylko od 6 do 18 proc. niższe.
Prognozy
2003 rok nie zapowiada się optymistycznie ani dla wydawców przewodników, ani map i atlasów. Rynek przewodników negatywnie odczuje skutki wojny w Iraku, napięć na Bliskim Wschodzie, ciągłego zagrożenia atakami terrorystycznymi na samoloty i obiekty turystyczne. Większa sprzedaż przewodników po Polsce czy po Czechach i Słowacji nie zrównoważy spadków obrotów. Cały przemysł turystyczny znalazł się w trudnej sytuacji. Rynek kartograficzny jest natomiast w dużej mierze nasycony. Nie wymieniamy co roku atlasu samochodowego, rzadko kupujemy nowe mapy. Sytuację mogłyby zmienić duże kampanie promocyjne – jak ubiegłoroczna reklama „Copernicusa”, ale w okresie recesji wydawcy zmniejszają wydatki na promocję. Dlatego przewidujemy dalszy, choć już nie tak znaczny jak w roku poprzednim, spadek sprzedaży map i atlasów.
Łukasz Gołębiewski