Mapy, przewodniki, atlasy
Nowe serie, nowi gracze
Pomimo kryzysu w branży turystycznej w 2003 roku sprzedaż przewodników i kartografii utrzymywała się na poziomie zbliżonym do roku poprzedniego. Powstało wiele nowych serii, zmienia się geografia sprzedaży, a wydawcy coraz częściej mówią o koniecznej konsolidacji rynku. Faktem jest, że mali, lokalni wydawcy – poza nielicznymi wyjątkami – mają coraz mniej do powiedzenia, a najwięksi z roku na rok umacniają się, poszerzając ofertę, kupując nowe licencje, inwestując w przedstawicieli handlowych i marketing.
Wbrew pesymistycznym prognozom niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie, wojna w Iraku, groźba zamachów terrorystycznych w kurortach turystycznych (przykłady Bali czy Kenii pokazały, że groźby przekładają się też na czyny) – wszystko to nie miało tak dużego wpływu na ruch turystyczny w 2003 roku, jak się obawiano. Wydaje się, że fala strachu po 11 września 2001 roku już minęła, choć na razie nie wiadomo jak na nastroje osób podróżujących wpłyną wydarzenia z końca ubiegłego roku w Hiszpanii. Spadek liczby osób wyjeżdżających był minimalny, bardziej znaczący – spadek obrotów biur turystycznych, które często sprzedawały wycieczki po kosztach własnych by tylko poprawić swój cash flow. Warto przypomnieć, że w 2003 roku zbankrutowały trzy duże biura podróży: Alladyn, SDS Holliday i Big Blue, a na początku stycznia tego roku także El Greco.
Wszyscy touroperatorzy bardzo obniżyli ceny wycieczek do Egiptu i Turcji, stosunkowo tania była także Tunezja i te kierunki cieszyły się największym zainteresowaniem. Jak widać niska cena jest dla wielu polskich turystów na tyle ważnym atutem, że gotowi są jechać w mniej spokojne regiony świata. A zresztą, gdzież dzisiaj jest bezpiecznie? Przed terrorystami nie schowamy się ani na Maderze, ani na Wyspach Wielkanocnych. Poza Egiptem i Turcją dużą popularnością cieszy się Grecja ze swoimi wyspami, wyspy hiszpańskie i sama Hiszpania, Włochy oraz bliższe kraje: Czechy, Słowacja, Austria, Chorwacja, a dzięki tanim połączeniom promowym także Szwecja i Dania. Rośnie liczba wycieczek do Bułgarii, choć są one stosunkowo drogie jak na oferowane standardy. Dzięki promocjom więcej sprzedawano wycieczek do odległych krajów: Tajlandii, RPA, Kenii, Meksyku. Z europejskich stolic tradycyjnie największym zainteresowaniem cieszą się te najpiękniejsze: Paryż, Rzym, Praga, Wiedeń, Londyn, choć coraz częściej odwiedzamy też Lizbonę i Madryt. Zaskakująco małym zainteresowaniem turystów cieszą się Niemcy i Berlin, no i wciąż mało atrakcyjna (głównie ze względu na słabą infrastrukturę dróg, hoteli i dużą przestępczość) jest wschodnia część Europy: Rosja, Białoruś, Ukraina, Rumunia.

Zdumiewające braki
Wydawcy przewodników dokładnie śledzą jak kształtuje się ruch turystyczny i które kraje czy miasta cieszą się największym zainteresowaniem. Nie przypadkiem najwięcej jest książek o Londynie, Paryżu i Rzymie oraz o Grecji wraz z jej wyspami. Chociaż są też zdumiewające braki w wydawniczej ofercie. Dla przykładu do ubiegłego roku nie było ani jednego dużego przewodnika po Wyspach Kanaryjskich (ukazał się wreszcie nakładem Wiedzy i Życia). Były małe przewodniki na licencji Berlitza (teraz wznowione przez Langenscheidta), zupełnie nieudany przewodnik Koenemanna po polsku, również mały przewodnik na licencji Thomasa Cooka i praktyczny przewodnik Pascala, ale na pewno nie zaspokajały one potrzeb tych osób, które interesuje coś więcej niż ciepłe morze, ładne plaże, dyskoteki i zakupy w sklepach wolnocłowych. Do niedawna nie było ilustrowanego przewodnika po Egipcie (ukazał się w ubiegłym roku w National Geographic). Nie ma przewodników po Rosji i Białorusi, nie wspominając o Wyspach Wielkanocnych czy mniej atrakcyjnych turystycznie krajach, jak: Argentyna i Brazylia. Można zrozumieć nieobecność w księgarniach książek o tych ostatnich krajach, zwłaszcza, że są dwa obszerne przewodniki Pascala po wszystkich krajach Ameryki Południowej. Ale dlaczego jedynym przewodnikiem po coraz bardziej popularnej Kubie jest marna książeczka wydana na licencji Marco Polo, to już trudno wytłumaczyć? Do niedawna zaniedbywane przez wydawców były też Bułgaria i Rumunia, ale ostatnio przybyło publikacji poświęconych tym krajom, dla przykładu tylko w wydawnictwie Bezdroża ukazały się przewodniki: „Transylwania”, „Bułgaria – pejzaż słońcem pisany” i „Riwiera bułgarska”.

Niższe ceny
Trzeba jednak przyznać, że wybór przewodników w księgarniach jest coraz większy, oferta zarówno merytorycznie, jak i cenowo (rzecz jasna także poligraficznie) bardzo zróżnicowana. Coraz więcej pojawia się tańszych serii i tytułów w nich (m.in.: „Marco Polo” Pascala, „Thomas Cook” i „Wspaniały Weekend” Wiedzy i Życia, „Od Środka” wydawnictwa RM, „Berlitz – Przewodnik Kieszonkowy” Langenscheidta czy „Miasto jak na dłoni” National Geographic). Zazwyczaj są to książki ilustrowane, czasami wzbogacone o materiały kartograficzne, o niewielkiej objętości, poręcznym formacie w cenach nie przekraczających 25 zł. Są to książki dla turystów, którzy nad zwiedzanie przedkładają wypoczynek, a także dla osób podróżujących służbowo. Zainteresowanie tanimi seriami jest coraz większe, dość powiedzieć, że od trzech lat średnia cena przewodnika turystycznego systematycznie spada. W 2001 roku średnia cena detaliczna wynosiła 34 zł, w 2002 roku – 31,70 zł, w 2003 roku już tylko 27 zł, co jest odzwierciedleniem preferencji nabywczych klientów. Obecnie w księgarskiej ofercie jest ponad 200 tytułów w cenach do 25 zł – przewodników wydanych w latach 2002-2004 po krajach Europy i świata.
Z drugiej strony są ekskluzywne publikacje w cenach sięgających nawet 80 zł za egzemplarz. Są to przede wszystkim znakomite edytorsko, od lat cieszące się sporą popularnością „Przewodniki Wiedzy i Życia” (na licencji Dorling Kindersley), a ostatnio także duże przewodniki wydawnictwa G+J RBA sygnowane logo National Geographic. Ten ostatni edytor dopiero od dwóch lat publikuje przewodniki w języku polskim, a tylko w 2003 roku przygotował 14 nowych tytułów, zwiększając sprzedaż o 50 proc. Wiedza i Życie oraz G+J RBA w ostatnich latach zdominowały rynek luksusowych przewodników po świecie. Wydawana na licencji Gallimarda seria Pascala nigdy nie zaistniała na szerszą skalę przegrywając z ładniejszymi ilustracyjnie „Przewodnikami Wiedzy i Życia”. Ekskluzywne przewodniki adresowane są na pewno do bardziej zamożnych czytelników, ale warto podkreślić, że te najciekawsze serie są nie tylko ładne, ale i zwykle bardzo dobre merytorycznie. Dzięki przestrzennym planom ulic, przekrojom zabytków czy zdjęciom architektonicznych detali łatwiej jest zwiedzać, a część historyczno-krajoznawcza powinna zadowolić większość turystów; także tych, którzy mają więcej czasu na zwiedzanie kościołów, muzeów i zabytkowych uliczek.
Po środku jest bardzo duża grupa przewodników o umiarkowanych cenach – w przedziale 25-50 zł. Tutaj silną pozycję ma Pascal, wydawca tytułów na licencjach m.in. Lonely Planet, Rough Guide, a ostatnio także Automobile Association (seria „Dookoła Świata” ze spiralnym grzbietem). Ponieważ są to tytuły licencyjne, więc zdarzają się wśród nich lepsze i gorsze publikacje (pozytywnie wyróżniają się te na licencji Rough Guide). Ich atuty to aktualność, stosunkowo szerokie konteksty kulturowe i historyczne, bogata jest część informacyjna dotycząca cen biletów, godzin otwarcia muzeów itp. Słabością na pewno jest brak dobrego dodatku kartograficznego – publikowane w nich czarno-białe mapki są bardzo mało czytelne. Osobiście używam przewodników Pascala jako cennego uzupełnienia informacyjnego do przewodników innych wydawnictw, które zwykle nie dorównują im aktualnością. Konkurencją dla przewodników Pascala są publikacje krakowskiej oficyny Bezdroża (m.in.: „Turcja”, „Bułgaria”, „Czechy” oraz wiele niszowych publikacji, jak np. „Szlak transsyberyjski”). Przewodniki te pisane są przez pasjonatów-podróżników i wysoko oceniane przez fachowców. Tyle, że oferta tytułowa tego wydawcy jak na razie jest skromna (22 tytuły, podczas gdy Pascal ma ok. 150 przewodników). Patrząc natomiast na licencyjne publikacje, warto odnotować, że znika z polskiego rynku znana marka Nelles Guide – w 2003 roku nie ukazał się ani jeden nowy tytuł w tej serii.
Więcej po Polsce
Więcej podróżujemy po Polsce, więcej mamy przewodników i informatorów turystycznych. Z jakością jest różnie, najlepiej opisane są Pomorze, Tatry, Beskidy oraz kilka miast, m.in.: Warszawa, Wrocław, Gdańsk i Kraków. Słabiej jest z Sudetami i Pojezierzem Mazurskim – choć jest wiele tytułów o tych regionach, to wszystkie pozostawiają wiele do życzenia – albo są rzadko aktualizowane, albo powierzchowne. Brakuje dobrego przewodnika po Poznaniu i Szczecinie. Najlepsze moim zdaniem przewodniki po Warszawie, Krakowie i Gdańsku ma Wiedza i Życie, po Wrocławiu – Wydawnictwo Dolnośląskie. Znakomite jest „Wybrzeże” Pascala, w przewodnikach po Beskidach wyspecjalizowało się wydawnictwo Rewasz, Godny polecenia jest przewodnik „Warmia Mazury” Agencji TD, choć podobnie jak przewodniki Muzy napisany został głównie z myślą o turystach zmotoryzowanych, co trochę ogranicza zakres turystycznych askapad. Wydawnictwo Trawers ma ceniony przewodnik po Tatrach. W Wiedzy i Życiu ukazał się niezły przewodnik po Mazowszu, choć bardziej wyczerpującą pozycją jest „Mazowsze Północne” Muzy. Już tych kilka przykładów pokazuje jednak, że jest w czym wybierać. Poza seriami Pascala („Dookoła Polski” – zdecydowanie najlepsza seria tego wydawcy, „Polska na Weekend” oraz ciekawe przedsięwzięcie edytorskie – „Polska dla Aktywnych”), mamy m.in. dwie serie Muzy („Po Regionach” i „Polska”) oraz liczącą niestety zaledwie trzy pozycje serię Wiedzy i Życia. Jest też wiele tytułów publikowanych przez wydawnictwa regionalne. Jak widać jest w czym wybierać. Do tego należy dodać bardzo przydatne informatory Pascala (gdzie jeść, gdzie spać, gdzie pod namiot, gdzie na narty itp. – wybór jest naprawdę imponujący) oraz przewodniki kompleksowo omawiające najpiękniejsze zakątki Polski. Tych ostatnich pojawiło się ostatnio wiele. Najlepszy, moim zdaniem, to „Polska w jednym tomie” Pascala, najsłabszy – Polska na weekend” tego samego wydawcy. Co ciekawe, ta druga pozycja, dobrze promowana, sprzedaje się znacznie lepiej od pierwszej, jest jednym z największych hitów rynku przewodnikowego ostatnich lat. Pascal bez wątpienia nabrał dużego doświadczenia w przygotowywaniu treści turystycznych z myślą o masowym odbiorcy, a seria „Na Weekend” jest tego najlepszym przykładem. Kolorowe, aktualne, z mapkami i odległościami w kilometrach, poza tym lakoniczne i względnie niedrogie – oto recepta na sukces, oczywiście wsparta silną siecią przedstawicieli handlowych, których Pascalowi może pozazdrościć każdy wydawca przewodników. Wracając do kompleksowych publikacji atrakcjach turystycznych naszego kraju nie sposób nie wspomnieć o ambitnym niemal albumowym przewodniku Wiedzy i Życia oraz o bogatym informacyjnie (ale chyba zbyt obszernym dla turysty wędrującego z plecakiem) tomiszczu opublikowanym przez Muzę. Osoby, które lubią zdobywać odznaki PTTK na pewno chętnie sięgną po „Kanon krajoznawczy Polski”, którego nowe wydanie wydawnictwo Kraj szykuje na jesień tego roku. Swoja drogą przydałaby się podobna publikacja o polskich szlakach górskich – dla osób, które zbierają punkty na odznakę GOT.
Ciekawe są publikacje tematyczne – np. trzy przewodniki po zamkach i obiektach warownych wydawnictwa Almapress, dwutomowa „Polska egzotyczna” wydawnictwa Rewasz czy świetna seria Muzy poświęcona wybranych obiektom architektonicznym (np. „Pałace i dwory”). Warto też zwrócić uwagę na tytuły adresowane do osób, które lubią spędzać wolny czas w sposób szczególny – na jachcie, w kajaku czy na rowerze. Właśnie seria „Na rowerze” Pascala jest szczególnie warta polecenia.

Jak dzieli się tort?
W 2003 roku sprzedano w Polsce ok. 1,27 mln egz. przewodników turystycznych. Wzrost sprzedaży liczonej w woluminach był znaczący, bo wyniósł aż 17,6 proc., podczas gdy rok wcześniej obserwowaliśmy spadek o 9,2 proc. Umocnił swoją pozycję Pascal, który pod względem liczby sprzedawanych egzemplarzy zajmuje obecnie nieco ponad 60 proc. rynku. (traktując łącznie przewodniki i informatory turystyczne, w których Pascal ma niemal monopol). Drugie miejsce pod względem liczby sprzedawanych przewodników tradycyjnie zajmuje Wiedza i Życie, kolejne miejsca mają RM i katowicki Edytor, który do końca ubiegłego roku miał licencję na tytuły Berlitza. Obecnie przewodniki Berlitza wydaje w Langenscheidt Polska, a Edytor szykuje nowe własne tytuły pisane przez polskich autorów (m.in.: Chorwację, Słowację i przewodnik po Warszawie w dwóch wersjach językowych). Wydawnictwo RM, które ma dwie niedrogie serie przewodników po świecie znacząco poszerzyło w 2003 roku ofertę i tym samym zwiększyło sprzedaż dołączając do ścisłej czołówki. Poza wymienioną czwórką żaden wydawca nie ma więcej niż 5 proc. udziału w rynku biorąc pod uwagę liczbę sprzedawanych egzemplarzy. Warto jednak odnotować znaczące (powyżej 25 proc.) wzrosty sprzedaży u takich wydawców, jak: Bezdroża, G+J RBA (National Geographic), Muza i Rewasz.
Trochę inaczej układa się rozkład sił pod względem wartości sprzedaży. Tutaj dominacja Pascala nie jest aż tak przygniatająca, bowiem ma on relatywnie tańsze książki niż jego główni konkurenci. W 2003 roku sprzedano przewodniki za 25,4 mln zł (wzrost o 1,6 proc.). Jest to ciągle stagnacja w stosunku do 2002 roku, kiedy to przychody na rynku przewodników zamknęły się wartością 29,5 mln zł. Pascal ma 51,2 proc. udziału w rynku, a Wiedza i Życie – ponad 13 proc. Wszyscy pozostali wydawcy są znacznie mniejsi; ok. 5 proc. udziały mają: RM, G+J RBA i Edytor.
Dystrybucja
Dystrybucja wydawnictw przewodnikowych odbywa się głównie w hipermarketach i sieciach Empik (razem ok. 60 proc. sprzedaży) oraz w mniejszym stopniu w sieciach Matras i HDS oraz w wyspecjalizowanych księgarniach, jak np. Sklep Podróżnika, kielecki Filar czy Centrum Kartografii – tych jednak jest w kraju niewiele. Pascal, Wiedza i Życie oraz RM mają własne sieci przedstawicieli handlowych, natomiast G+J RBA sprzedaje przede wszystkim wysyłkowo, a księgarnie zaopatruje we współpracy z wydawnictwem LektorKlett. Dystrybutorem wydawnictwa Bezdroża jest firma Amistad. Inni wydawcy korzystają głównie z usług hurtowni. W ofercie turystycznej specjalizują się m.in.: Polmap, Globus, Mapy i Atlasy, Cartographica, Vicon czy Inter-Map, duży wybór publikacji przewodnikowych ma też rzeszowska Nova. Firmy te sprzedają jednocześnie ofertę kartograficzną. Regionalni wydawcy zaopatrują też lokalne księgarnie, kioski, biura informacji turystycznej. Większość wydawnictw prowadzi sprzedaż przez Internet, bogatą ofertę turystyczną ma też księgarnia internetowa Merlin.

Szanse i zagrożenia
Szanse tego rynku ściśle związane są z rozwojem polskiej turystyki. Zarówno krajowej, jak i zagranicznej. Prognozy na ten rok są dobre, choć w związku z niestabilną sytuacją na świecie biznes turystyczny wciąż jest wysoce ryzykowny. Sukcesy takich wydawnictw, jak: G+J RBA, Bezdroża czy RM, pokazują, że jest jeszcze na tym rynku miejsce dla nowych graczy. Na pewno na szerszą skale na rynku przewodników zaistnieje Langenscheidt, który przejął ofertę Berlitza. Raczej nie prędko podniesie się katowicki Edytor – na zbudowanie nowej serii potrzeba 2-3 lat. Na pewno szansę będą mieli wydawcy dobrych i niedrogich przewodników oraz firmy z utrwaloną marką. Wypromowanie byle czego jest już dzisiaj bardzo trudne, czego najlepszym przykładem jest porażka serii z kompasem wydawnictwa WIG-Press.
Pascalowi raczej trudno będzie utrzymać dotychczasową pozycję, bo konkurencja wprowadza nowe serie. Nie wiadomo jednak co będzie z samym Pascalem? – w środowisku coraz głośniejsze są plotki o próbach sprzedaży przez koncern ITI Pascala niemieckiemu wydawnictwu Mairs Geographischer Verlag. To byłoby dla polskich konkurentów niebezpieczne, Mairs jest największym turystycznym wydawcą w Niemczech.
Zagrożenia w dużej mierze są niezależne od wydawców. Trudno przewidzieć gdzie jutro wybuchnie bomba, która spowoduje, że sprzedaż przewodników po popularnym zdawało się regionie gwałtownie spadnie. Sporym zagrożeniem jest Internet – wiele informacji turystycznych można znaleźć w Sieci, choćby na stronach turystyka.onet.pl, do których treści dostarcza Pascal. Trochę to zjadanie własnego ogona, ale w końcu Pascal jest w tej samej grupie kapitałowej co Onet.pl.
Długofalowo, patrząc na perspektywę 3-5 lat, sprzedaż przewodników na pewno wzrośnie wraz s poszerzaniem się oferty polskich biur podróży, obniżkami cen biletów lotniczych, a także rozwojem infrastruktury turystycznej u nas w kraju. Rola wydawców w tym, by kształtować w czytelnikach nawyk sięgania po przewodnik, co wymaga nakładów na promocję. Konieczne jest dalsze poszerzanie i różnicowanie oferty, tak by każdy znalazł coś dla siebie.

Oferta w katalogach
Ogromne zmiany obserwujemy na rynku kartograficznym. W 2003 roku blisko połowa przychodów wszystkich wydawnictw specjalizujących się w mapach, pochodziła ze sprzedaży wielkich, albumowych atlasów, które w księgarniach kosztują od 70 do nawet 140 zł. Po raz kolejny największą pod względem wartości sprzedaż zrealizowało Reader’s Digest. Wydawca ten ma ponad 1/3 rynku przy zaledwie trzech produktach! A poza Reader’s Digest znaczące obroty na sprzedaży ilustrowanych atlasów w 2003 roku zrealizowały wydawnictwa Demart i Pascal.
Jeśli jednak wyłączymy z kartografii turystycznej tak specyficzny produkt, jakim jest ilustrowany atlas Polski czy świata, to układ sił nie zmienia się tak bardzo na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Pomimo problemów finansowych prymat zachowuje PPWK ze swoją serią Copernicus, rosną w siłę: Demart, Beata Piętka i Pascal, ale ogólnie rynek pogrążony jest w stagnacji.
Łączna wartość sprzedaży kartografii (z wyłączeniem kartografii szkolnej) w 2003 roku wzrosła o 25 proc. pod względem wartości – z 51,5 do 64,4 mln zł. Jeśli jednak odejmiemy albumowe atlasy, to mamy niewielki spadek (o 0,3 proc.) – z 33,5 do 33,4 mln zł. Spadła zresztą w 2003 roku liczba sprzedanych egzemplarzy map i atlasów – o 3,9 proc. W 2002 roku sprzedano ok. 7,4 mln egz. map, a w 2003 roku – 7,1 mln egz. Jeszcze w 2001 roku sprzedawano 7,9 mln egz. map i atlasów turystycznych.
Reader’s Digest sprzedało w 2003 roku ponad 136 tys. egz. „Ilustrowanego atlasu świata”, który kosztuje 140 zł. Poza tym wydawca ten ma atlas Polski oraz atlas samochodowy „Drogi Europy”. Siła sprzedaży wysyłkowej jest ogromna. W 2003 roku oferta kartograficzna pojawiła się także w katalogach Świata Książki i Klubu dla Ciebie (m.in. atlasy samochodowe Polski, atlas Polski w Świecie Książki, a zestaw map drogowych w KdC). Pozostali wydawcy zgodnie twierdzą, że kluby nie są dla nich zagrożeniem. Na pewno nie przejmą dystrybucji map i atlasów samochodowych, bo te sprzedawane są głównie na stacjach paliw, ale w przypadku dużych atlasów są w stanie szybko nasycić rynek na kilka lat. Moda na liczące po ponad 1000 stron wielkie atlasy świata skończy się, gdy już w większości inteligenckich domów staną na półkach obok encyklopedii PWN czy Britanniki. Ten moment już nadchodzi!
Unia nakręci koniunkturę
Dla wydawców kartografii najprawdopodobniej nadchodzą tłuste lata. Wejście polski do Unii Europejskiej oznacza wzrost wydatków m.in. na infrastrukturę komunikacyjną. Powstaną nowe drogi, nowe motele, nowe stacje benzynowe, a to oznacza konieczność częstej wymiany map i atlasów. Na pewno wzrośnie ruch kołowy poza aglomeracjami. Statystyczny Polak przejeżdża o 40 proc. mniej kilometrów niż mieszkaniec UE. Teraz na pewno będziemy nadrabiać zaległości – m.in. z unijnych funduszy. Wraz z rozwojem komunikacji pojawią się nowi klienci na mapy. W ciągu najbliższych 3-5 lat rynek może wzrosnąć nawet o 50 proc.
Wejście Polski do Unii ożywiło zainteresowanie kapitału zagranicznego naszym rynkiem kartograficznym. Tradycyjnie najbliższe kontakty mamy z Niemcami, od nich kupujemy większość licencji na mapy Europy, nic zatem dziwnego, że jako główni inwestorzy wymieniani są Mairs (ma ok. 60 proc. rynku kartograficznego w krajach niemieckojęzycznych) i Freytag. Obydwie firmy działają już w Czechach, na Słowacji i Węgrzech. Krążą plotki, że Mairs ma chętkę na Pascala, a Freytag na pozostałości po PPWK, które po sprzedaży kartografii szkolnej rozwija obecnie ofertę turystyczną i inwestuje w swój sztandarowy produkt – serię „Copernicus”.
Pięciu największych
Przez wiele lat niemalże monopolistą na rynku kartograficznym było PPWK. Dziś jest pięciu niemal równorzędnych konkurentów: PPWK, Demart, Beata Piętka, Daunpol i Pascal. Te firmy opanowały stacje benzynowe, sieci hipermarketów i zagwarantowały sobie najlepszą ekspozycję w Empikach. PPWK ma największy potencjał, przede wszystkim własne precyzyjne urządzenia izometryczne i wielkie archiwum zdigitalizowanych map. W tym roku PPWK chce wprowadzić m.in. nowe serie atlasów województw i map turystycznych z rozbudowaną częścią przewodnikową („Pomysł na weekend” i „Pomysł na urlop”). W 2003 roku PPWK zrealizowało największy obrót na sprzedaży kartografii turystycznej, ale też firma ta ma droższe tytuły od Demartu, Beaty Piętki, a zwłaszcza Daunpolu, więc przychód nie do końca odzwierciedla pozycję na rynku.
Z kolei firma Mapy Ścienne Beata Piętka sprzedała najwięcej produktów kartograficznych, ale w cenach o ok. 25 proc. niższych od konkurencji. Wydawca ten rozwinął własny telemarketing i sieć sprzedaży poprzez przedstawicieli handlowych. Jest niemal nieobecny w hurtowniach, na stacjach paliw czy w marketach. Można powiedzieć, że zagospodarował to wszystko, czym inni wzgardzili – i odniósł sukces.
Również Daunpol specjalizuje się w tanich publikacjach kartograficznych. Podobno w 2003 roku wydawca ten wprowadził do sieci Tesco ok. 300 tys. map sprzedawanych w cenie detalicznej 2,20 zł. Poza tym wydawca ten zaopatruje stacje paliw i współpracuje z Pascalem przy tworzeniu map turystycznych z treściami przewodnikowymi.
Demart sukcesywnie poszerza ofertę o nowe produkty. Ciekawą propozycją jest seria „Z Plusem” – mapa aglomeracji plus miast satelickich. Dotąd ukazały się 42 mapy. W serii „Z Plusem” ukazują się także atlasy samochodowe. Ponadto na licencjach niemieckich i węgierskich wydawane są mapy innych krajów, a ostatnio także atlas samochodowy Europy. Firma planuje rozwój własnej sieci dystrybucyjnej, która zaopatrywałaby stacje paliw, markety, Empiki i księgarnie zarówno w kartografię, jak i w przewodniki.
Pascal sprzedaje najmniej map z wielkiej piątki, ale realizuje na nich przychody zbliżone do PPWK i Demartu. W ofercie Pascala są głownie produkty licencyjne, takie marki jak: Falk, Euro City, Euro Cart czy Marco Polo (wszystkie na licencji Mairs Geographischer Verlag). Są to mapy i atlasy znacznie droższe od produktów konkurencji. Wzrost sprzedaży Pascala w 2003 roku był podobny do PPWK i Daunpolu, ale mniejszy od Beaty Piętki i Demartu.
Silni w regionach
Pozostali wydawcy kartograficzni nie mają ogólnopolskich ambicji, ale z sukcesem okopują się w regionach. Pietruska i Mierkiewicz jest silny w Wielkopolsce, Agencja Regraf w województwie mazowieckim, Compass w Beskidach... Przykładów jest wiele, od lat silną pozycję zachowują takie firmy jak: Sygnatura, BiK, Plan, Ekograf, Kompas. Niektóre z nich sprzedają rocznie po ponad 100 tys. map, oczywiście są to tanie produkty, sprzedawane po 2,5-4,5 zł, więc też i uzyskane przychody są niewielkie. Najczęściej są to regionalne mapy turystyczne, rzadziej map[y samochodowe. Ciekawą ofertę map laminowanych rozwija wydawnictwo Express Map. Wśród mniejszych edytorów niewątpliwie szczególną pozycję zajmuje WZKart, czyli wciąż państwowe Wojskowe Zakłady Kartograficzne. Firma ma długie tradycje, własną księgarnię, zgromadzone spore zasoby informacyjne i wciąż niewielką ofertę „cywilną”. Natomiast wielką niewiadomą jest Główny Geodeta Kraju – instytucja dysponująca wielkimi zasobami kartograficznymi, potencjalnie niebezpieczny konkurent nawet dla dużych wydawców, na razie jednak prowadzący działalność edytorską w bardzo ograniczonym zakresie.
Jak sprzedawać?
Około 75 proc. map samochodowych i ok. 65 proc. atlasów rozprowadzanych jest na stacjach paliw. To ogromny, stale rosnący rynek – dziś ok. 7 tys. punktów w całym kraju. Sieciowe stacje mają własne sklepiki, dużą przestrzeń na ekspozycję, często osobne stojaki z mapami. Wydawcy biją się o to by podpisać umowy z takimi sieciami jak: Orlen, BP, Statoil, Shell czy Neste. Niestety, konkurencja powoduje, że sieci uzyskują coraz lepsze warunki – udzielane rabaty dochodzą już do ponad 50 proc. ceny detalicznej, co na rynku księgarskim jest nie do pomyślenia. Rezultat będzie zapewne taki sam, jak w przypadku marketów – powstaną jedna lub dwie wyspecjalizowane firmy, które zajmą się dostawami do wszystkich stacji.
Znaczną część przychodów niektórych wydawnictw stanowi tzw. sprzedaż korporacyjna, czyli dostarczanie map jako podwykonawca dla innych firm. Ukazują się one np. z logo sieci dystrybucyjnej lub stacji benzynowej, dołączane są do katalogów programów lojalnościowych zarówno stacji paliw, jak i np. operatorów telefonów komórkowych. W dużych wydawnictwach do 10 proc. przychodów stanowi sprzedaż licencji (np. map do podręczników szkolnych czy przewodników turystycznych) oraz różne usługi, których nie wliczaliśmy do przychodów firm ujętych w zestawieniu.
Coraz częściej mapa czy mini-atlas to gadżet dołączany do gazet i czasopism. Specjalizują się w tym przede wszystkim PPWK i Daunpol. Daje to niewielki obrót, ale pozwala szybko odzyskać gotówkę. Podobnie jednak jak w przypadku bezpłatnego udostępniania treści turystycznych w Internecie, jest to po części gol samobójczy. Wrzucenie atlasu samochodowego Polski do „Gazety Wyborczej” na pewno wpływa na spadek sprzedaży pełnowartościowych, płatnych produktów. Długofalowo takie działania dużym wydawcom przyniosą więcej szkody niż pożytku. Na razie jednak weszliśmy 1 maja do Unii. Nikt nie myśli długofalowo. Każdy chce się załapać na swoją okazję. Kto dziś się umocni, ten jutro ma szansę dobrze się sprzedać. Bo o tym, że firmę trzeba będzie sprzedać na rynku kartograficznym myśli niemal każdy.
Łukasz Gołębiewski