Aktualności Konkurs Przewodniki Mapy i atlasy Analizy rynku O nas Kontakt
Raport 2008
Łukasz Gołębiewski
Wtorek, 10 marca 2009
Ponownie wzrost!
Dynamiczny rynek przewodników, map i atlasów.

Przetasowania kapitałowe, nowe gamy produktów, nowe technologie prezentacji treści turystycznych, a przede wszystkim ogromny wzrost sprzedaży przewodników turystycznych, tak w telegraficznym skrócie można podsumować 2007 rok. Branża rozwija się, a najbliższy sezon również zapowiada się bardzo ciekawie.

Wartość sprzedaży przewodników turystycznych zamknęła się w 2007 roku kwotą 39,6 mln zł. Wzrost wyniósł aż 5 mln zł, tj. ponad 14 procent. Należy tu zastrzec, że analiza całkowicie pomija segment sprzedaży przewodników w kioskach z gazetami, a więc wyniki Agory i Madiasatu, firm które wspólnie wprowadziły w 2007 roku 25 tytułów z drugiej edycji serii „Podróże marzeń” (w pierwszej było 30 tytułów), sprzedawanych razem z „Gazetą Wyborczą”. Znacząco wzrosła też liczba sprzedanych egzemplarzy. W 2007 roku sprzedano 2,2 mln egz. przewodników turystycznych, tj. o 400 tys. egz. więcej (ponad 22 proc.) niż w 2006 roku. Spadła natomiast średnia cena zbytu – z 19,20 do 18,00 zł. Średnia cena, jaką płaciliśmy za przewodnik w księgarni wyniosła 26,30 zł (rok wcześniej – 27,70 zł).

Niższa średnia cena bezpośrednio wynika ze zmiany struktury oferty. Coraz więcej jest tanich serii przewodników, wydań kieszonkowych, adresowanych głównie do turystów wybierających się na wczasy z biurami podróży, a także kieszonkowych wydań przewodników-rozmówek dla Polaków udających się na zarobkową emigrację.

Analizując ofertę przygotowaną w 2007 roku miałem spory problem metodologiczny, związany ze zjawiskiem przez fachowców określanych terminem konwergencji, a więc przenikania się różnych form mediów. Zjawisko to dotyczy zarówno przewodników, jak i kartografii. Przede wszystkim coraz trudniej jest rozdzielić atlas od przewodnika (najlepszym przykładem są tu „Nawigatory turystyczne” wydawnictwa Carta Blanca, „Turystyczne atlasy samochodowe” Demartu czy przewodniki na mapach PPWK), a także album czy nawet leksykon od przewodnika (część tytułów Muzy czy Świata Książki). Do tego dochodzi coraz bogatsza oferta elektroniczna – przewodniki multimedialne (nową serię „Przewodników panoramicznych” w kwietniu 2008 roku zapoczątkowało PWN), przewodniki na telefony komórkowe, a także – w kartografii – dynamicznie rosnący sektor nawigacji GPS, w który wchodzą także firmy spoza sektora wydawniczego. A przecież jest też coraz bogatsza oferta informacji turystycznej (na razie bezpłatnej) w Internecie, że wymienię choćby ogromne zasoby Onetu (podroze.onet.pl) oraz – w kartografii – nowy światowy serwis Google (Google Mapy Polska – maps.google.pl). Pisząc ten raport pomijałem w analizie wszystkie te publikacje, które nie zostały utrwalone w tradycyjnej, papierowej formie. Natomiast przy podziale pomiędzy kartografią a przewodnikami dokonałem zapewne nieco karkołomnego podziału – tam gdzie najważniejszą treścią jest mapa, tam tytuł plasowałem w dziale kartografii, być może wbrew intencjom samych wydawców, ale chyba w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem. Dlatego np. bogatą ofertę wydawnictwa Carta Blanca klasyfikuję w części kartograficznej.

Trzeba mieć jednak świadomość, że w sytuacji gdy coraz bardziej przenikają się różne media, trudno będzie utrzymać dotychczasowe sztywne podziały na mapy i przewodniki, gdyż podziały te stają się anachroniczne. Należałoby raczej przedstawiać łącznie cały segment publikacji dla turysty. Jako taki zamknął się on (bez elektroniki i bez serii „Gazety Wyborczej”) wartością 109,9 mln zł. I tu zanotowaliśmy niewielki spadek (rok wcześniej było 110,8 mln zł, mniej o 1 proc.), spowodowany głównie znacznie mniejszą ofertą ilustrowanych atlasów przygotowanych przez wydawnictwo Reader’s Digest (przychody o 6 mln zł mniejsze niż w roku poprzednim). Łącznie sprzedano w 2007 roku 11,6 mln egz. publikacji turystycznych. Rok wcześniej sprzedano o milion egzemplarzy mniej, wzrost wyniósł zatem 9 proc.

Ostatnie dwa lata przyniosły też ważne zmiany własnościowe. Wydawnictwo Szkolne PWN przejęło udziały w wydawnictwie Carta Blanca. Pod koniec 2007 roku Helion przejął udziały w wydawnictwie Bezdroża. Na rynku kartograficznym doszło do połączenia sił wydawnictw Plan i Compass pod wspólną marką „Galileos”. Jednocześnie pojawili się nowi gracze – Siedmioróg z serią na licencji Petit Fute, Langenscheidt rozpoczął edycję dużych przewodników ilustrowanych, a w 2008 roku wystartowała nowa marka – Global PWN, a w niej kieszonkowe przewodniki z atlasem (od razu 12 tytułów na licencji AA Publishing) i multimedialne „Przewodniki panoramiczne” po polskich miastach (na początek sześć tytułów). W segment przewodników coraz śmielej wchodzi Demart.

Spirala, wodoodporny papier, plastyk

Przychody ze sprzedaży przewodników Pascala, od lat największego gracza na tym rynku, wzrosły w 2007 roku o ponad 3,5 mln zł, a udział w rynku wzrósł z 52,8 do 55,2 proc. Pascal rządzi w pełni zasłużenie, ma najszerszą i najlepszą ofertę, w dodatku coraz mniej w niej tytułów licencyjnych, a coraz więcej własnych. Polscy autorzy piszą o najodleglejszych miejscach i piszą kompetentnie, moim zdaniem dużo lepiej niż często rozhisteryzowani autorzy Lonely Planet, którzy na każdym kroku – o ile nie jest to jedna ze stolic Europy Zachodniej – węszą złodziei i bandytów, straszą chorobami, o których nikt dawno nie słyszał i wściekłymi psami kąsającymi turystów na ulicach Bukaresztu. Po ujawnieniu informacji, że jeden z czołowych autorów przewodników Lonely Planet, Thomas Kohnstamm, opisywał kraje, w których nigdy nie był i zamieszczał wyssane z palca informacje, tym bardziej cieszę się, że Pascal zrezygnował z tych licencji. Hitem 2007 roku w Pascalu było nowe wydanie sztandarowej pozycji „Polska na Weekend”, a także wprowadzenie przewodników ilustrowanych Baedekera. Oferta tego wydawcy w 2008 roku liczyć ma już ok. 500 pozycji (zapowiadanych jest ok. 160 nowych wydań). W mojej ulubionej serii „Praktyczny Przewodnik” ukazać się mają 33 nowe tytuły, w tym m.in.: Indie, Islandia, Izrael, Karaiby, Tajlandia czy Szwajcaria. Poszerzane są też nowe serie ilustrowanych przewodników, tu na 2008 rok zapowiedzianych jest 20 pozycji (m.in.: Austria, Holandia, Niemcy, Prowansja i Lazurowe Wybrzeże, Toskania i Umbria, Rzym i Watykan). Liczba tytułów w serii przewodników górskich zwiększy się do 11. Ukażą się także nowe przewodniki kajakowe, tradycyjnie na spirali, przygotowane na wodoodpornym papierze i w plastykowej okładce. Zapowiadanych jest też m.in. 10 nowych edycji przewodników z serii weekendowej na spirali, nowe pozycje w serii przewodnikowej „Baedeker” (m.in. Chiny, Japonia) oraz zmieniona edycja przewodników kieszonkowych z serii „Marco Polo”.

Treści turystyczne i atlas – dwa w jednym

W 2007 roku Hachette wprowadziło 24 tytuły turystyczne, powiększając ofertę we wszystkich segmentach – od najbardziej luksusowych „Przewodników Wiedzy i Życia” (tu bestsellerem były „Chiny”), przez serie kieszonkowe (m.in. serie „Top 10” i „Thomas Cook”) co ciekawe, najlepiej sprzedawał się anglojęzyczny przewodnik „Poland”, po przewodniki tekstowe (seria „Globtroter”). Wydawca zadebiutował też pierwszą w swojej ofercie publikacją łączącą treści turystyczne z atlasem – w grudniu 2007 ukazał się tytuł „Trasy marzeń”. Ciekawie prezentują się tytuły z nowej serii ilustrowanej „Key Guide”. Poszerzono ofertę przewodników po Polsce – trzy pozycje w serii „Miejsca niezwykłe” oraz nowa seria „Miasta dla Ciekawych” (w 2008 roku ukaże się przewodnik po Łodzi). Hachette próbuje też konkurować z Langenscheidtem w ofercie rozmówek dla turystów.

Flagowym okrętem pozostaje jednak znakomita seria „Przewodników Wiedzy i Życia”, zapoczątkowana wiele lat temu, jeszcze przez Jana Rurańskiego, ukazująca się na licencji Dorling Kindersley. W 2008 roku w serii ukażą się „Szkocja”, „Hiszpania Północna” i „Węgry”.W tej serii dostępnych jest już 71 tytułów, z czego wiele napisanych przez polskich autorów i włączonych do międzynarodowej serii.

Mariaż z informatycznym potentatem

Pod koniec 2007 roku rynek zaskoczyła informacja, że wydawnictwo Helion z Gliwic, które specjalizuje się w literaturze informatycznej, kupiło udziały w Bezdrożach. Bezdroża w 2007 roku utrzymały trzecią pozycję wśród wydawców przewodników, choć ich udział w rynku spadł z 6,1 do 5,6 proc. Nakładem oficyny ukazało się 31 pozycji, w tym 13 nowości. Największym hitem był znakomity przewodnik „Słowacja 1001 pomysłów” (miejmy nadzieję, że seria będzie kontynuowana), innym przebojem był również bardzo udany przewodnik „Krym”. Z pozycji wydawanych na licencji Michelina najlepiej sprzedawały się: „Wenecja”, „Chorwacja” i „Wielka Brytania”. Wśród pozycji zapowiadanych na 2008 rok są m.in.: „Tatry”, „Norwegia i Szwecja”, „Grecja”, „Portugalia”, „Włochy”, „Egipt”, a z miejsc w Europie Wschodniej m.in. „Wybrzeże Bułgarii”. Przypomnijmy, że poza własnymi tytułami i licencją Michelina Bezdroża są też polskim dystrybutorem anglojęzycznej oferty Lonely Planet. Nie wiadomo jeszcze jak na rozwój Bezdroży wpłynie mariaż z informatycznym potentatem, który dysponuje niezwykle sprawną siecią przedstawicieli handlowych.

Czyżbyśmy bylinie dość atrakcyjni

Po słabszym 2006 roku, National Geographic (wydawcą tej marki jest firma G+J) odzyskuje rynek. W 2007 roku wprowadzono 12 nowych pozycji i sprzedano 65 tys. egz. przewodników. Marka znana jest z największego na świecie miesięcznika o podróżach i ze znakomitych zdjęć. Wśród dużych ilustrowanych przewodników do niedawna dominowały przewodniki po odległych zakątkach, jak: Meksyk, Wietnam czy Chiny (obok Egiptu i Lizbony najlepiej sprzedawany tytuł w 2007 roku). W ubiegłym roku pojawiła się seria przewodników po regionach Polski (przygotowana wspólnie z wydawnictwem Carta Blanca), a tegoroczną nowością będzie bogato ilustrowana, ekskluzywna seria, która na początek obejmie: Łotwę, Estonię, Słowację, Ukrainę, Chorwację oraz Serbię. Seria wydawana jest na licencji wydawnictwa Bradt, które dostało za nią złotą nagrodę przyznaną w tym roku przez angielski magazyn o podróżach „Wanderlust” (ciekawe, że w serii tej dotąd nie powstały ani przewodnik po Polsce, ani po Warszawie, choć jest wiele innych miast z tego regionu Europy; czyżbyśmy byli nie dość atrakcyjni turystycznie?).

Bardziej tytuły krajoznawcze niż przewodniki

Z serii, które debiutowały w 2007 roku silną pozycję zajęły przewodniki – duże ilustrowane Baedekera (Pascal) i Berlitza (Langenscheidt), seria „Petit Fute” wydawnictwa Siedmioróg oraz seria piętnastu kieszonkowych przewodników dla aktywnych „3 w 1” wydawnictwa Express-Map. Tytuły oficyny Carta Blanca również miały bardzo mocne wejście, moim zdaniem jednak są to bardziej atlasy niż typowe przewodniki. Umacnia pozycję na rynku turystycznym oficyna RM, która ma już 40 przewodników, w tym 12 nowości. Sporo nowych pozycji przygotowała Muza, ale są to bardziej tytuły krajoznawcze, niż typowe przewodniki (na 2008 rok zapowiadane są m.in. książki „Szlakiem beskidzkim” i „Szlakiem piastowskim”).

Duże środki w rozbudowę oferty turystycznej zainwestował Langenscheidt, publikując aż 16 nowych tytułów, w tym serię wielkich przewodników ilustrowanych na licencji Insight Guides. To ta sama seria, tylko w innej okładce (i innej cenie), którą rozprowadzała w kioskach „Gazeta Wyborcza”. W 2008 roku w tej serii ukażą się: Bułgaria, Chiny, Chorwacja, Holandia, Izrael, Kuba, Skandynawia i Tunezja. Wydarzeniem edytorskim była publikacja „Wielkiego ilustrowanego atlasu świata” (ponad 2000 sprzedanych egzemplarzy przy cenie detalicznej 179 zł). Rozwijana jest oferta przewodników kieszonkowych (w 2008 roku ukażą się m.in. Kraków i Wilno) oraz tytułów z nowatorskiej serii „Praca za granicą”.

Jednym z hitów 2008 roku mogą stać się, wspominane już, przewodniki kieszonkowe wydawane pod marką Global PWN. Z mniejszych wydawców wymieńmy „Słowacki Kras. Aggtelek” – znakomity przewodnik wydany przez Agencję TD czy świetnie sprzedającą się serię przewodników po polskich miejscowościach wypoczynkowych wydawnictwa Rewasz.

Poszerzanie legendy turystycznej

W kartografii obserwujemy pewien zastój, a w przypadku atlasów ilustrowanych nawet spadek przychodów. Przychody ze sprzedaży kartografii turystycznej w 2007 roku zamknęły się kwotą 47,9 mln zł (wzrost minimalny, o 200 tys. zł), a sprzedano łącznie 9,4 mln egz. (o 600 tys. egz. więcej niż w roku poprzednim). Zmniejszyła się średnia cena zbytu map – z 5,40 do 5,10 zł. Średnia cena mapy w księgarni wyniosła 7,80 zł.

Zdecydowanym liderem na rynku tradycyjnych, papierowych map i atlasów samochodowych, pozostał Demart, wyprzedzając PPWK i Pascala. Bardzo mocno swoją pozycję zaznacza dwóch stosunkowo nowych graczy – Express-Map i Carta Blanca. Słabiej od oczekiwań wypadło w 2007 roku konsorcjum CartoMedia, które odnotowało nieznaczny spadek przychodów. CartoMedia to spółka powołana przez regionalnych wydawców kartografii, którzy łącznie dysponują ofertą ponad 250 tytułów (32 nowości w 2007 roku). Nową inicjatywą jest marka „Galileos” – wspólna inicjatywa wydawnictw Compass z Krakowa i Plan z Jeleniej Góry i Wrocławia. Wciąż w gronie największych są Daunpol i Mapy Ścienne Beata Piętka. Ta ostatnia firma przygotowała na sezon 2008 nową serię bardzo obszernych „Encyklopedii Drogowych” (pięć tytułów).

Demart, po odsprzedaniu oferty edukacyjnej Wydawnictwu Szkolnemu PWN, z sukcesem inwestuje w nowe tytuły. Największym hitem tego wydawcy, już drugi rok z rzędu, był turystyczny atlas samochodowy „Polska niezwykła”. W planach jest m.in. nowa seria przewodników po Polsce (14 tytułów). Łącznie Demart wprowadził w 2007 roku 43 nowe pozycje. Rozbudowano m.in. ofertę map laminowanych, która jest sporą konkurencją dla podobnych tytułów wcześniej oferowanych przez ExpressMap.

Mocno poszerzył ofertę Pascal, który jest wyłącznym polskim dystrybutorem MairDumont, zwiększając udziały w rynku i wartość realizowanego przychodu. Nowe mapy z serii „Marco Polo” są dobrze oznakowane i w wygodnej skali. Coraz bogatsze legendy to cecha współczesnych map, które coraz częściej łączą treści turystyczne z kartografią. Wydaje się, że batalię o klienta wygrają właśnie ci wydawcy, którzy inwestują w poszerzenie informacji na mapie. Pozwala to segmentować ofertę – z jednej strony proponować tanie mapy dla mniej wymagającego klienta, i znacznie bardziej rozbudowane w treści, sprzedawane często dwukrotnie drożej, dla osób, które chcą więcej informacji. Treści turystyczne pozwalają też na tworzenie przewodników kartograficznych, jakie mają m.in.: Carta Blanca, Demart czy PPWK. Nawet mniejsi wydawcy – jak Compass, Plan czy Agencja TD oraz firmy zrzeszone w grupie CartoMedia coraz bardziej poszerzają legendę turystyczną. Szlaki komunikacyjne to dziś zdecydowanie za mało, użytkownik mapy chciałby też mieć podstawowe informacje o zabytkach, bazie noclegowo-gastronomicznej czy np. o punktach kontroli radarowej. I każdy liczący się wydawca kartografii dzisiaj to oferuje.

Łatwe odnalezienie dowolnego adresu

Najstarszy gracz na tym rynku, giełdowa PPWK, w tym roku odmówiła podania danych o wynikach sprzedaży w części kartograficznej, szacujemy je jednak na ok. 10 mln zł. PPWK ma najbardziej znany produkt, zbierający wiele nagród – znakomitą serię „Copernicus”. Ale obecnie mapy PPWK nie mają dużej przewagi konkurencyjnej nad mapami opracowywanymi przez kartografów Demartu czy Carta Blanki. Wydawca ten – jak wydaje się słusznie – inwestuje obecnie w inne media niż rynek papierowych map, m.in. w telefonię komórkową, a także w systemy nawigacji GPS. System „Navigo” ma szansę zająć mocną pozycję na rynku, firma oferuje comiesięczne bezpłatne aktualizacje, poza tym dysponuje najobszerniejszą bazą zdigitalizowanych treści kartograficznych o Polsce. Wydawca zapowiada też system nawigacji z mapami miast Europy. Konkurencja na tym rynku jest jednak ogromna (np. TomTom, AutoMapa, City Navigator czy AutoPilot), a dominującą pozycję mają firmy, które oferują mapy sprzedawane razem z urządzeniami GPS. Pod tym względem PPWK pozostaje w tyle.

Nieoczekiwanie, nowym konkurentem wydawców kartograficznych stało się Google, które zaoferowało bezpłatne mapy w Internecie (w tym w miarę dokładne mapy lokalizacyjne, umożliwiające łatwe odnalezienie dowolnego adresu). Może to być poważna konkurencja dla planów miast, zwłaszcza w sytuacji, gdy szukamy bardzo konkretnego, pojedynczego adresu w obcym mieście. Łatwiej wydrukować wybraną lokalizację w dowolnej skali, niż szukać jej w drukowanym atlasie, a tym bardziej niż szukać stosownego atlasu w księgarni.

Dla tych, którzy chcą wyjechać, a nie dla tych, którzy jadą

Rynek turystyczny, zarówno przewodników, jak i kartografii, powinien utrzymać tendencję wzrostową. Przemawia za tym kilka czynników. Po pierwsze, wzmożony ruch turystyczny – zarówno dzięki ofertom biur podróży, jak i dzięki tanim liniom lotniczym. Tanie linie otwierają świat przed najbardziej wdzięcznym dla wydawcy mapy czy przewodnika odbiorcy – takim, który zwiedza na własną rękę, nierzadko korzystając z oferty wypożyczalni samochodów. On najbardziej potrzebuje pomocy, również w postaci rozmówek czy słownika. Po drugie, jest emigracja zarobkowa, już trochę okrzepła, już szukająca możliwości spędzenia weekendu z dala od miejsca pracy. To będą nabywcy przewodników po Wielkiej Brytanii, Irlandii, Hiszpanii czy Niemczech lub krajach skandynawskich. Następnie mamy inwestycje w infrastrukturę drogową, które potrwają zapewne co najmniej do 2012 roku, o ile UEFA nie odbierze nam prawa do organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Nowe drogi, to nowe zapotrzebowanie na atlasy samochodowe i na aktualizacje nawigacji GPS. A budowa dróg to objazdy, na których bez mapy łatwo się zgubić gdyż często są źle oznakowane. Wreszcie, Polacy mają coraz więcej pieniędzy, i nawet jeśli nie wszyscy wyjeżdżają, to wielu chce zaplanować wyjazd w przyszłości – myślę, że to jest główny powód sukcesu przewodników sprzedawanych wraz z „Gazetą Wyborczą”, gdyż są to właśnie książki dla osób, które chcą wyjechać, a nie dla tych, którzy jadą (za ciężkie, za mało praktyczne). To też pewnie przyczyna rosnącej popularności książek krajoznawczych i podróżniczych (warto tu wspomnieć o ogromnym sukcesie książek Wojciecha Cejrowskiego, ale przecież także pozycje innych autorów sprzedają się zupełnie przyzwoicie; nie wyłączając niżej podpisanego, który popełnił książkę podróżniczą o Meksyku).

Wszystko to sprawia, że najbliższe lata nieść będą wzrost, choć być może coraz częściej turyści i kierowcy odchodzić będą od tradycyjnych wydań papierowych na rzecz aplikacji elektronicznych, Internetu i prezentacji multimedialnych. Bez obaw jednak, niezależnie jak treść turystyczna zostanie opakowana, w większości przypadków przygotuje ją (i sprzeda) doświadczony wydawca.

Wielkie atlasy wymagają wielkich nakładów

Ilustrowane atlasy to rynek najbardziej nieprzewidywalny. Uzależniony od oferty czołowego gracza – Reader’s Digest. W 2008 roku Reader’s Digest sprzedało atlasy za 8,6 mln zł, podczas gdy rok wcześniej – za 14,7 mln zł, stąd i spory spadek w segmencie. Reader’s Digest ma w nim ponad 38 proc. udziału. Łączna wartość sprzedaży atlasów ilustrowanych zamknęła się w 2008 roku kwotą ok. 22,4 mln zł. Lider sprzedał blisko 100 tys. egz., z czego „Atlas świata” rozszedł się w liczbie 50 tys. egz., a „Ilustrowany atlas Polski” – 30 tys. egz. Średnia cena atlasu Reader’s Digest to 119 zł. Sporym sukcesem był wspomniany już „Wielki ilustrowany atlasu świata” Langenscheidta (179 zł). Już drugi rok z rzędu ważnym graczem w tym segmencie okazał się Świat Książki, który sprzedał ponad 130 tys. egz. atlasów (26 tytułów w ofercie, w tym 13 nowości). Ponad 110 tys. publikacji sprzedała Carta Blanca, z których największym powodzeniem cieszył się „Nawigator Turystyczny Polska”, będący hybrydą łączącą cechy przewodnika i atlasu. Na 2008 rok Carta Blanca zapowiada aż 39 nowości, w tym aż 15 nowych „Nawigatorów turystycznych”. Ofertę atlasów ilustrowanych wciąż rozwijają Demart i Pascal, pojawiły się one także w ofercie wydawnictwa ExpressMap. Niektóre publikacje (np. z oferty Pascala czy ExpressMapu) mają charakter bardziej albumów, niż przewodników czy atlasów, pojawiają się też ilustrowane przewodniki kulinarne czy przewodniki- atlasy pisane z myślą o dzieciach (np. „Polska jest OK.” wydawnictwa Carta Blanca).

Atlasy traktować należy jako uzupełnienie oferty, atrakcyjny prezent, rodzaj gadżetu do ustawienia na półce. Podaż wielkich atlasów jest już ogromna (dodać można do nich ofertę PWN), a mimo to wciąż sprzedają się kolejne, czego dowodem jest sukces atlasu Langenscheidta. Ale i ryzyko związane z taką publikacją jest spore, gdyż wielkie atlasy wymagają wielkich nakładów inwestycyjnych. Wprowadzając kolejne tytuły do sprzedaży wydawcy powinni mieć tego świadomość i liczyć się z tym, że inwestycja może zwrócić się dopiero po 2-3 latach.

Łukasz Gołębiewski

Komentarze czytelników
Poniedziałek, 2 maja, 2011 ChTSgKNiNXgFPJs eflynnh(at)bellsouth.net
I\'m not easily impressed. . . but that\'s ipmressing me! :)
Poniedziałek, 2 maja, 2011 utlTJmRidVzyFA rsfwsn(at)jtnusr.com
KjFK6G akogubvwlmcr
Wtorek, 3 maja, 2011 IiBplgyJKrEhJbfhC cenipy(at)pifggz.com
TADSrS , [url=http://zxxmnobkvwmc.com/]zxxmnobkvwmc[/url], [link=http://hgnksrwijjvg.com/]hgnksrwijjvg[/link], http://ysooqgstlorj.com/
Wtorek, 3 maja, 2011 rZSDxHjmdgydpVulr yjfqvu(at)gtboza.com
9hRIVO mknrhlqjxsqn
Wtorek, 1 stycznia, 2013 rVJvfkLOPSvwjjn f.traflierd(at)apache.ru
The Roku HD-XR is fantastic. Even if you only have Wirless-G, what you see on secren still looks like a million bucks, and is truly HD, even if you have na HD TV or not. It's only actually 720P, and not 1080p, but unless you're using a large TV over 32 , you'd never even notice anyway. Regardless, it still looks fantastic. Before I gush over the features, however, I MUST tell you about the experience I had with getting it connected: First, it took less than 5 minutes to pull it out of the box to watching movies on NetFlix. It's astonishingly no-brainer, and I'm dead serious when I say that. If you also have an internet-connected wireless laptop sitting in your lap during setup, drop the out-of-the-box-to-watching-movies time to 3 minutes. Now this is where this little device knocked my socks off: I'm a computer network engineer, and I do not have a simple wireless internet setup in my house. I have a very complex enterprise network set up, consisting of servers and workstations, cabled and wireless, and connecting wirelessly to my network insfrastructure is required to make use of my internet proxy server. This is just like the same setup you find in corporate offices. So to make a long story short, I was worried that the Roku would not be able to make use of my complex internet proxy server for internet access and that I'd have to return it. I thought the box would be to dumb , or would not have the required configuration menus to make use of such complex networking architecture. If you know what internet proxy servers are, then you know exactly what I'm talking about. Imagine my surprise when I entered my network wireless security information (so it could connect to SOMETHING at least), when it also automatically found my proxy server and AUTOMATICALLY CONFIGURED ITSELF to make use of it. All 3 of the Roku's on-screen indicators all lit up green and BAM! I was punching right into our NetFlix queue, our queued movies already waiting to be watched. WOW! And I mean WOW!!! This little gizmo has the ability to hunt down proxy servers on local area networks and make use of them AUTOMATICALLY without further configuration! Did I say WOW!!!!??? Oh, and by the way: My wireless network is pumped through a Wireless-G LinkSys Access Point (WAP), which is what the Roku is talking to for connection t my network. And it works GREAT. So for the reviewer who said that it won't talk through LinkSys hardware sorry, not true. VERY happy with this device. Embarrassingly close to euphoric, in fact, simply because of it's configuration and connectivity capabilities alone! The fact that it connected so quickly and so incredibly on my network is reason enough for me to own this thing. Let alone how cool it is to actually use, watch and enjoy, the very reason you get one in the first place! However, I simply must also add these additional review details: The box itself is very small, the size of a small jewelry box, and blended right in with my home theater system. It's even pleasing to the eye to some degree, not the typical mess of cables you'd expect. It takes up virtually no shelf space and only has two cables connected to it if you're using wireless and HDMI: the HDMI cable itself and the power cord. That's it. The remote control itself is VERY small, be careful, it will slip down between couch cusions VERY easily. But it's very nice looking and very stupid-simple to operate, having only a few buttons for menu and playback control. The simplicity of the thing is so beautiful compared to the typical slap a million buttons on it for cool factor we're inundated with these days that I'm darned close to taking the thing out to dinner and a movie. The device is extremely simple to use, no tech savvy-ness required. You will absolutely LOVE the simplicity of it. It is so amazingly simple that I'm going to risk sounding like an idiot by calling it an engineering masterpiece. And trust me when I say that I know technology. As much as I like to go full-blown geek on most things, this device is so refreshingly simple that I'm surprised at such a device can be so simple. I'm also surprised at myself for being so thrilled with it. The included directions that come with it are incredibly simple. However, the device is so simple to hook up and use, I'd offer that the included quick-start instructions aren't even necessary. My Roku is hooked up to a 52 Samsung HDTV at 1080p. The picture quality of the streamed content over the Roku is very impressive for a 720P device streaming compressed internet media content. Please understand that compression is required for internet streaming, and that you will notice some fuzz in the picture, especially if you have a big HDTV. That's the nature of internt streaming, and is not because of any shortcoming
Czwartek, 3 stycznia, 2013 eaYYptskUuMzTsynYk ptltua(at)buobbt.com
lXZGSo zmrikqpmxlln
Komentuj!
Imię / pseudo*
Komentarz *

Adres e-mail

 
Wpisz kod  
 
NAJNOWSZE PRZEWODNIKI
Słowacja – góry dla niecierpliwych
Czekając na Duida
Sekrety parków narodowych USA
Szkice portugalskie
NAJNOWSZE MAPY
Polska – atlas samochodowy 1:250 000
Blondynka na Wyspie Wielkanocnej
Wielki atlas narciarski. Francja i najlepsze regiony narciarskie świata
Cystersi w Polsce
Strony partnerskie:
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Niszczarki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Xenna Moja Miłość
 
© 2009 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.