Aktualności Konkurs Przewodniki Mapy i atlasy Analizy rynku O nas Kontakt
RAPORT 2012
Łukasz Gołębiewski
Czwartek, 10 maja 2012

Rynek książki turystycznej

Było źle, jest gorzej

 

Rynek książki turystycznej pogrążony jest w kryzysie. Kolejny rok z rzędu obserwujemy spadek jego wartości. W przypadku przewodników recesja trwa nieprzerwanie od 2009 roku, w przypadku kartografii turystycznej sytuacja jest jeszcze gorsza, tu spadek sprzedaży obserwujemy praktycznie od 2007 roku, z niewielkim jednorazowym wzrostem w roku 2010. Wydaje się, że kryzys ma charakter trwały. Związany jest z przemianami ogólno cywilizacyjnymi, w szczególności z odchodzeniem od publikacji papierowych na rzecz aplikacji na urządzenia mobilne i GPS. Cyfrowa nawigacja jest coraz tańsza, coraz bardziej niezawodna, coraz wygodniejsza, coraz bardziej powszechna. Jedni wydawcy radzą sobie w nowej rzeczywistości, inni szukają rozwiązań, wielu jednak poległo.


Wartość całego rynku, sprzedaży przewodników, map i atlasów, zmniejszyła się w 2011 roku aż o 9,3 mln zł, tj. 11,3 proc. W przypadku sprzedaży egzemplarzowej spadek był porównywalny – wyniósł aż 11,2 proc., tj. 1 mln sztuk. Wydano mniej tytułów, przygotowano mniej nowości, ograniczano koszty, redukowano zatrudnienie i wydatki na promocję. W przypadku kartografii sprzedaż w coraz większym stopniu ogranicza się do atlasów samochodowych oferowanych na stacjach paliw i drogich atlasów turystycznych, zaś regionalnych map albo brakuje, albo są tandetnie wydawane i rozdawane przez lokalne ośrodki promujące turystykę. Na rynku przewodników z kolei obserwujemy zaskakujący odwrót od tak popularnych do niedawna wydań kieszonkowych, w stronę drogich i ekskluzywnych edycji, których ceny nierzadko przekraczają 100 zł. Wydawcy wyszli prawdopodobnie ze słusznego założenia, że nie ma sensu oferować turyście za pieniądze byle czego, bo byle co znajdzie on za darmo w internecie. Lepiej dać produkt premium, który będzie droższy, ale wprowadzi nową jakość, nie tylko użytkową. A jeżeli ma to być przewodnik kieszonkowy, to musi być nie tylko wygodny, ale też uwodzić czymś dodatkowym, choćby łatwo dostępnymi ciekawostkami, albo dobrymi propozycjami spacerów, czy przejrzystym oznaczeniem trasy. To być może jedyny sposób by konkurować z Google Maps oraz coraz częstszymi darmowymi aplikacjami na telefony komórkowe i tablety. Ta darmowa oferta cyfrowa staje się prawdziwą plagą, a niektórzy wydawcy zaczynają sami kanibalizować rynek, wychodząc z założenia, że jak nie oni, to ktoś inny zagospodaruje nisze. Rezultat jest taki, że powstają darmowe aplikacje turystyczne, finansowane czy to ze środków samorządowych, czy to unijnych, czy to z reklam i w tym segmencie tradycyjnym wydawcom bardzo trudno będzie zaoferować konkurencyjny produkt. Być może w szranki z Google skutecznie staną światowi potentaci, jak Dorling Kindersley, National Geographic czy Lonely Planet, którzy mają globalny zasięg i ogromne archiwa treści, ale nie polscy wydawcy, którzy skazani są na niszę naszego języka – nie dość dużego by kiedykolwiek powstał stabilny rynek płatnych cyfrowych publikacji turystycznych. A zatem przyszłość nie wygląda zachęcająco, klient będzie chciał mieć treści za darmo i lepsze lub gorsze dostanie (zapewne coraz lepsze).

 

 

 

 

 

 

 

 

Najwięksi radzą sobie lepiej

Rynek przewodników turystycznych jest dziś znacznie mocniejszy od kartografii, tu papier jeszcze trzyma się mocno, ale kolejny rok spadku obrotów praktycznie wszystkim firmom dał się we znaki. Większość ograniczała koszty, tylko nieliczni (G+J, Langenscheidt) decydowali się na inwestycje w nowe serie, inni jedynie dokonywali swoistego face liftingu wcześniejszej oferty, a czasem ograniczano się jedynie do aktualizacji i podniesienia cen. Swój udział w rynku zwiększył Pascal, mniejsza niż w latach poprzednich część przychodów rozproszyła się pomiędzy małych, regionalnych graczy, ale tak naprawdę nie ma w 2011 roku wygranych. Raczej można mówić o obronie pozycji. Najwięksi, ci którzy mają najbogatsze zasoby treściowe, najwięcej tytułów i serii, radzą sobie w kryzysie najlepiej. Recesja zupełnie wymiotła zarówno przypadkowe serie – „Petit Fute” (Siedmioróg), „Od Środka” (RM), „Przewodnik z Atlasem” (Global PWN), „Bradt” (G+J), jak i te, które albo weszły na rynek w złym momencie jak „Rough Guide” (PWN), albo nie wytrzymywały konkurencji z darmowymi treściami w internecie bo nie oferowały nic ekstra jak „Globtroter” (Hachette). Dla PWN przygoda z turystyką okazała się przykrym rozczarowaniem, pomimo bardzo ciekawej i szybko zbudowanej oferty. Ale inni, jak Hachette czy G+J, błyskawicznie przestawiali się na inne oczekiwania klienta i to w obydwu przypadkach ze sporymi sukcesami.

W 2011 wartość rynku sprzedaży przewodników turystycznych zmniejszyła się o 12,9 proc., z 45,6 do 39,7 mln zł. Również bardzo wysoki był spadek sprzedaży egzemplarzowej – o 13,6 proc., z 2,2 do 1,9 mln egz.

 

Pascal wciąż samotnym liderem

Pascal w 2011 roku zwiększył swój udział w rynku przewodników pod względem wartości sprzedaży z 40,9 do 42,6 proc., choć podobnie jak konkurenci realizował program oszczędnościowy. Zyskał głównie na tym, że inni stracili więcej. Szeroka, budowana przez lata, oparta na własnych treściach oferta w czasach złej koniunktury daje poczucie większej stabilności. Przeformatowano stare serie, w tym sztandarową serię przewodników praktycznych. Wprowadzano więcej aktualizacji niż nowości i nie eksperymentowano z nadmierną egzotyką. Podczas gdy wielu wydawców wykorzystało zmianę stawki podatku VAT na książki z 0 do 5 proc. do tego by zwiększyć ceny (czasami i o 20 proc.), Pascal niemal cen nie zwiększył, w rezultacie oferując jedne z tańszych przewodników. Oczywiście cena nie miała w 2011 roku dużego znaczenia w kształtowaniu popytu, ogromna nadpodaż wycofywanych z oferty starszych przewodników zalała bowiem punkty z tzw. tanią książką, ale może odegrać większą rolę w 2012 roku, zwłaszcza w wyścigu z Bezdrożami, które mają najbardziej podobną, ale teraz droższą, ofertę.

 

Średnia cena zbytu przewodnika turystycznego w 2011 roku wynosiła 20,90 zł, podczas gdy rok wcześniej 20,70 zł (wzrost zaledwie o 1 proc.), ale średnia cena obejmuje wspomniane wyżej masowe wyprzedaże. Średnia cena detaliczna, w księgarni, wyniosła ok. 40 zł. W 2012 roku spodziewajmy się bardziej znaczącego wzrostu średniej ceny – o co najmniej 10 proc.

 

Pascal ze swoją stosunkowo tanią ofertą był też zdecydowanym liderem pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy – jego udział w rynku wyniósł 45,8 proc.

 

W ofercie Pascala pojawiły się zarówno nowe wydania sztandarowych produktów (np. „Polska na Weekend”, „Grecja” czy „Czarnogóra”), ale i bardzo oryginalne propozycje jak Magdaleny Kuszewskiej „Europa na zakupach”, po coraz liczniejsze książki krajoznawcze i podróżnicze, jak chociażby rewelacyjna pozycja Anny Jackowskiej „Samotnie przez Bałkany”. Nowością 2012 roku jest przygotowana w ciągu kilku miesięcy, od grudnia 2011 roku, seria „Lajt”, a w niej – mocne uderzenie – od razu dwadzieścia tytułów.

 

Podróże w marzeniach

Segment książek podróżniczych, ale nie przewodników – relacji, reportaży, poradników, przewodników historycznych, lokalnych ciekawostek, bajęd – przez lata był zaniedbywany przez wydawców, przekonanych, że nie ma na nie zapotrzebowania. Samotne starania, zakończone fiaskiem, podejmował Prószyński i S-ka z serią „Obieżyświat”, ale tak naprawdę to dopiero niebywały sukces dwóch książek Wojciecha Cejrowskiego („Gringo wśród dzikich plemion” i „Rio Anaconda”), które razem rozeszły się w ponad pół milionie egzemplarzy, zapoczątkował czytelniczą modę na odkrywanie świata oczyma i wyobraźnią podróżników. Cejrowskiego wydają wydawnictwa Bernardinum i Zysk i S-ka, obydwa mają w ofercie także książki innych podróżników, m.in. seria Bernardinum „Biblioteka Poznaj Świat” (w niej np. klasyka Tony Halik i Arkady Fiedler, ale też wiele tytułów mniej znanych autorów) oraz serie Zyska i S-ki: „Podróże retro”, „Naokoło świata” i „Człowiek poznaje świat” (w seriach książki np. Jacka Pałkiewicza, ale i Antoniego Ossendowskiego). Na największą skalę po literaturę podróżniczą sięgnęło jednak G+J ze swoją marką „National Geographic”, wydając zarówno sympatyczne i bardzo popularne relacje Beaty Pawlikowskiej oraz Martyny Wojciechowskiej, jak i przedstawiające zdecydowanie bardziej męski punkt widzenia reportaże Piotra Kraśko. Literatura podróżnicza odgrywa też coraz ważniejszą rolę w ofercie Pascala, Demartu i wydawnictwa Carta Blanca (m.in. znakomicie przyjęta w 2011 roku książka o Indiach Pauliny Wilk „Lalki w ogniu”) oraz Świata Książki (m.in. reportaże Jarosława Kreta). Z ofertą podróżniczą w 2012 roku chce też wkroczyć Hachette, przygotowując m.in. „Wyprawę wzdłuż Amazonki” Eda Stafforda czy opowieść „Uwięzieni w raju” Jennifer Barrie.

Jedni wydawcy, jak Zysk i S-ka, traktują książki podróżnicze jak literaturę i wydają praktycznie sam tekst, ze staromodnymi kolorowymi wklejkami ze zdjęciami, inni kreują zupełnie nową gamę produktów, łącząc tekst ze zdjęciami, rysunkami (Pawlikowska), mapami, dzięki czemu powstaje coś na kształt dzienników z podróży, w których są różnego rodzaju wspomnienia, notatki, gryzmoły, bilety z muzeów, fotografie, plany sytuacyjne itp. lub mini-albumy, bo za takie można np. uznać serię „Podróże życia” (G+J). Powstają także turystyczne publikacje audio (Pawlikowska) i wideo (Cejrowski, Wojciechowska), a także pierwsze aplikacje na urządzenia mobilne (Pawlikowska). Wydaje się, że te ostatnie będą coraz liczniejsze i prawdziwego ich wysypu możemy oczekiwać już w 2013 roku.

 

Stabilna czołówka

 

 

Na drugim miejscu pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy w 2011 roku było G+J z marką National Geographic – 10,7 proc. udziału w rynku. Pod względem wartości sprzedaży udział marki National Geographic wyniósł 4,8 proc. Choć G+J ma w ofercie drogie, ekskluzywne przewodniki z żółtą ramką „National Geographic” na okładkach, to najlepiej w 2011 roku sprzedawały się zupełnie nowe, tańsze serie: „Wakacje w wielkim mieście” oraz „Wakacje na walizkach”, obydwie podobne do siebie, obydwie bardzo nowoczesne edytorsko. Na 2012 rok w obu seriach wiele nowości, ale zapowiadane są także trzy pozycje w monumentalnej serii „Przewodniki National Geographic”: „Stambuł i zachodnia Turcja”, „Szkocja” oraz „Ateny”.

Czwarte miejsce, czyli znów blisko podium, pod względem wartości sprzedaży w 2011 roku należało do wydawnictwa Carta Blanca – udział w rynku edytora wyniósł 7,4 proc. (7 proc. w 2010 roku). Najlepiej z oferty Carta Blanca sprzedawały się pozycje: „Polska 101 wycieczek”, „Polska. Nawigator Turystyczny” oraz „Szlaki turystyczne”. Coraz więcej w ofercie tego edytora publikacji krajoznawczych, wydaje się natomiast, że mija moda na tzw. nawigatory, czyli publikacje prezentujące treści turystyczne na mapach, będące połączeniem atlasu i przewodnika. Sporo tych tytułów można było w 2011 roku znaleźć w punktach sprzedaży taniej książki. Pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy udział w rynku wydawnictwa Carta Blanca w 2011 roku wyniósł 3,8 proc.

 

Na piątym miejscu pod względem wartości sprzedaży (6,3 proc. udziału w rynku), a na czwartym pod względem liczby sprzedawanych egzemplarzy (5,6 proc.) w 2011 roku uplasował się Langenscheidt z marką Berlitz, który cały czas pnie się w górę, a w ostatnim roku udanie wprowadził nową serię pt. „Step by Step”. To właśnie tytuły z tej serii („Barcelona”, „Londyn”, „Paryż”, „Rzym”, „Berlin”, „Chorwacja”, „Praga”) miały w 2011 roku najwyższą sprzedaż, a w 2012 do serii dołączą: „Wiedeń”, „Budapeszt”, „Lwów”, „Słowacja” i „Miasta Euro 2012”.

 

Tegoroczne Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej to temat, który wydawcy przewodników eksploatują do bólu. Poza Langenscheidtem mamy m.in. serię mini-przewodników poświęconych polskim miastom, w których odbędą się mecze wydawnictwa G+J, Bosz opublikował przewodnik „Euro. Miasta i stadiony w Polsce 2012”, wydawnictwo Olesiejuk – „Zapraszamy na mistrzostwa Euro 2012” i wiele innych tytułów wokół Euro dla młodszych czytelników, mamy też wysyp map miast, w których są stadiony piłkarskie, sygnowanych logo Euro 2012 m.in. wydawnictw: ExpressMap, G+J czy Demart.

 

Zostało mało miejsca

 

 

Nieudanym przedsięwzięciem okazała się próba wejścia na rynek przewodników dla PWN, pomimo bardzo szerokiej oferty i mocnej marki licencyjnej – „Rough Guide”. Dlaczego tytuły te nie odniosły sukcesu? Bo weszły w złym momencie, kiedy akurat rozpoczął się kryzys, są drogie, być może też zbyt obszerne. Być może gdyby wydawcy wystarczyło cierpliwości, to „Rough Guide” w końcu zająłby należną mu pozycję, wypierając tytuły słabsze, ale dłużej obecne na rynku i lepiej wypromowane. To by wymagało jednak dalszych inwestycji, a segment jest trudny, tekstowe przewodniki sprzedają się coraz słabiej, wypierane przez treści znajdowane w internecie, są tu też obecne dwie bardzo silne marki, do których turyści mają zaufanie: Pascal i Bezdroża. Również wydawnictwo RM ze swoimi seriami przewodników z logo „Discovery Channel” nie trafiło w dobry czas, seria ta dogorywa w punktach z tanią książką. Trudo jej konkurować ze zbliżoną edytorsko ofertą National Geographic, Langenscheidta czy Pascala.

 

Pozostali edytorzy, jak: Muza, Rewasz, Region, Bosz, Agencja TD, Plan, Compass i wiele małych firm regionalnych – zajmują głównie nisze. Muza przygotowuje drogie książki krajoznawcze, inni wprowadzają rocznie po dwa, trzy tytuły i tak naprawdę nie liczą się na rynku. W latach 2010-2012 nie wystartowała żadna nowa znacząca seria przewodników, która nie zostałaby wypuszczona przez któregoś z czołowych graczy. I chyba tak zostanie. Turystyka to rynek trudny, wymagający ciągłych inwestycji, aktualizowania treści, które jest kosztowne. Rynek kurczący się i mało perspektywiczny. Niezagrożona jest pozycja Pascala, wydawca ten od lat zajmuje blisko połowę rynku, podobnie jak chyba nic nie jest w stanie zachwiać pozycją przewodników National Geographic oraz Wiedzy i Życia – mają utrwaloną markę i są najlepsze w swoich kategoriach. Tak jak Bezdroża w przypadku przewodników po Europie Środkowej. Pozostałych wydawców czekają jeszcze cięższe czasy.

Dla małych wydawnictw w 2011 roku pozostał wąski margines – zaledwie 17 proc. rynku (20 proc. w 2010 roku). Zaledwie ośmiu edytorów kontroluje ponad 80 proc. rynku.

 

Kartografia coraz bardziej cyfrowa

Na rynku kartografii turystycznej coraz ważniejsze stają się aplikacje, z którymi zwiedzamy miasta, chodzimy po górach, które podają geolokalizację, pozwalają zapisywać własne trasy, mierzyć czas marszu lub jazdy rowerem, a na dodatek są albo darmowe, albo tańsze od edycji papierowych. Prawdopodobnie za dwa lata aplikacje turystyczne całkowicie zniszczą rynek regionalnych map, tak jak nawigacja GPS niszczy rynek atlasów samochodowych. Dobiega końca czas papierowych map.

 

W tej sytuacji stosunkowo dobrze radzi sobie firma ExpressMap, która oferuje mapy… laminowane. Są bardziej trwałe od papierowych, wygodniej je rozkładać, a okazuje się, że ich wyższa cena nie ma dla klienta wielkiego znaczenia. Mapy laminowane ma w ofercie także Demart.

 

W 2011 roku wartość sprzedaży map i atlasów spadła o 9 proc. – z 36,5 do 33,2 mln zł. Spadek liczby sprzedanych egzemplarzy był bardziej drastyczny, wyniósł 13,1 proc. – z 6,1 do 5,3 mln egz. Jednocześnie o blisko 5 proc. wzrosła średnia cena produktów kartograficznych (choć VAT został tu nieoczekiwanie obniżony z 7 do 5 proc.). Wciąż jednak są one znacznie tańsze niż w innych krajach europejskich, w szczególności dotyczy to map. Średnio za kartografię płaciliśmy w 2011 roku w cenach zbytu 6,30 zł (6 zł w 2010), a w detalu ok. 12 zł. Przy czym atlasy samochodowe kosztują średnio ponad 40 zł.

 

Demart wciąż prowadzi

Od kilku lat liderem na rynku kartografii turystycznej jest Demart. Wcześniej przez dekady pierwsze miejsca zajmowała PPWK, której dorobek roztrwoniono i dziś ich publikacje można jeszcze gdzieniegdzie dostać na punktach z tanią książką, ale są to końcówki z wyprzedanych magazynów. W 2011 roku PPWK po raz pierwszy od dwóch lat wprowadziła na rynek kilka nowych tytułów, w tym „Mapę samochodową Polski” w skali 1:750 tys. i „Mapę samochodową Europy” w skali 1:4,5 mln. Wciąż rozwijany jest też cyfrowy projekt PPWK – mapy Navigo, które wykorzystywane są m.in. dla obszaru Polski przez Google dla ich projektu Google Maps. Udział PPWK w rynku kartograficznym jest dziś jednak niewielki, nie przekracza 5 proc.

Demart w 2011 roku zwiększył swój udział w rynku pod względem wartości sprzedaży z 24,4 do 28 proc., zaś pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy – z 21,3 do 24,7 proc. To poważny skok, z 1/4 do niemal 1/3 rynku, a firma zawdzięcza go przede wszystkim usunięciu się głównego przez lata konkurenta, PPWK (wartościowo sprzedaż kartografii Demartu w 2011 roku wzrosła tylko o 400 tys. zł, tyle że rynek znacząco się skurczył). Największym hitem Demartu w 2011 roku był „Atlas samochodowy Polski” w skali 1:300 tys.

 

Na drugim miejscu, drugi rok z rzędu, jest ExpressMap. Ta firma także zwiększyła sprzedaż i udziały w rynku. Pod względem wartości sprzedaży jej udział wzrósł z 14,5 do 16,4 proc. Najlepiej w 2011 roku sprzedawały się mapy laminowane: „Polska” 1:750 tys., „Tatry” oraz „Niemcy” i mapy papierowe: „Europa” oraz „Warszawa”. ExpressMap jako wyłączny licencjobiorca UEFA Euro 2012 przygotowuje kilka serii map z logotypami Euro oraz informacjami dla kibiców (stadiony, Fan Zone, rozgrywki). W seriach: „Comfort! Map” (mapy laminowane), „Euro Mapa” (mapy papierowe) czy „Map & Info” (seria mini przewodników z mapą) wychodzą tytuły: „Polska”, „Warszawa”, „Wrocław”, „Gdańsk”, „Poznań”. W tych seriach ukażą się również obcojęzyczne wydania (wersje: angielska, niemiecka, francuska). Najważniejszą nowością 2012 roku będzie „Atlas Polski” w skali 1:250 tys. Będzie to spore wydarzenie, gdyż jest to pierwszy na rynku tak szczegółowy atlas samochodowy Polski, zawierający ponad 72 tys. miejscowości i 300 tys. km dróg. Na treść turystyczną składa się ponad 21 tys. atrakcji. Oprócz aktualnego stanu sieci drogowej w atlasie znajdziemy również drogi w budowie i planowane do 2015 roku. Pozycja zawiera także m.in. 18 tranzytowych map miast, 17 planów miast oraz atlas Europy w skali 1:4 mln.

 

Na wypadnięciu z gry PPWK skorzystali także inni starzy gracze rynku kartograficznego, firmy które przygotowują masową ofertę dla mniej wymagających odbiorców, jak Daunpol i Beata Piętka. Pierwsza firma wciąż obecna jest ze swoja serią „Pilot” na stacjach paliw i w niektórych sieciach hipermarketów, druga prowadzi głównie sprzedaż w systemie telemarketingu, obydwie mają szeroka ofertę B2B, drukując mapy i atlasy z logotypami innych firm, spoza branży wydawniczej. Udział Daunpolu w rynku wzrósł z 6,7 do 7,5 proc., zaś Beaty Piętki – z 6 do 6,6 proc.

 

W grupie raźniej?

Małe firmy kartograficzne o regionalnym zasięgu w ostatnich latach łączyły się w grupy. Starsza z tych grup, CartoMedia, obejmująca wydawnictwa: Atikart z Białegostoku, Azymut z Łodzi, Eko-Kapio z Gdańska, Kartpol z Lublina, Pietruska & Mierkiewicz z Poznania, Rokart z Koszalina oraz Sygnatura z Zielonej Góry i Zakopanego, miała zupełnie udany rok, po raz pierwszy od dawna notując niewielki wzrost przychodów. CartoMedia zajmuje trzecie miejsce pod względem obrotów (9,2 proc. udziału w rynku), i drugie pod względem liczby sprzedawanych egzemplarzy (aż 14,2 proc. udziału). Być może 2012 rok będzie dla wydawnictw z tej grupy jeszcze lepszy, zapowiadane jest m.in. wydanie mapy samochodowej Ukrainy oraz nowe wydanie mapy samochodowej Polski. Symptomatyczne, że najlepiej sprzedającym się tytułem CartoMedii w 2011 roku była mapa turystyczna „Litwa i Obwód Kaliningradzki”. To nie jest tytuł, na którym można zrobić znaczący obrót, podobnie jak dwie kolejne pozycje z listy bestsellerów wydawnictwa, także mapy turystyczne: „Bieszczady” i „Pieniński Park Narodowy”. Liczne w ofercie CartoMedii mapy to tanie produkty. Jednym z priorytetów firmy jest rozwój produktów elektronicznych GPS. Dla użytkowników nawigacji samochodowej przygotowano program KaMap, a na telefony komórkowe i tablety TrekBuddy. Przygotowane na ich potrzeby mapy ukazują się w serii „Regio-GPS”. W 2010 roku Grupa CartoMedia stworzyła aplikację na telefon komórkowy NaviWay, która przenosi tradycyjne mapy, informacje tekstowe, zdjęcia i dźwięki na ekran telefonu, tworząc przewodnik lub informator promujący atrakcje turystyczne regionu.

 

Nie najgorzej radzi też sobie młodsza z grup – Galileos, którą tworzą firmy: Plan z Jeleniej Góry i Compass z Krakowa. Udział obu tych firm w rynku kartograficznym w 2011 roku wyniósł 11,8 proc. pod względem wartości i 12,6 proc. w ujęciu ilościowym – trochę mniej niż w roku poprzednim. Galileos również rozwija ofertę cyfrową, wprowadza m.in. mapy na telefony komórkowe. Poza tym coraz więcej w ofercie papierowej pojawia się niewielkich przewodników turystycznych (np. dobrze sprzedający się przewodnik „Główny Szlak Beskidzki”). Tradycyjnie do hitów grupy Galileos należą plany Krakowa i Wrocławia.

 

Nisze mogą być ciekawe

Mniejsi wydawcy zwykle wybierają nisze, w których się specjalizują. Należąca do Carta Blanki marka Kompas robi np. znakomite atlasy samochodowe (m.in. z najlepiej sprzedających się w 2011 roku: „Mapa samochodowa Polski” 1:700 tys., „Atlas Samochodowy Polski” 1:500 tys. czy rewelacyjny „Atlas Samochodowy Polski” 1:200 tys.). Firma Amart Media publikuje mapy i atlasy Gór Świętokrzyskich, w tym z trasami dla rowerzystów wzbogaconymi o aplikacje cyfrowe. Wydawnictwo Terraquest oferuje wysoko wyspecjalizowane i bardzo dokładne mapy trekkingowe: „Himalaje indyjskie”, „Nepal” oraz „Maroko” (w 2012 ukażą się: „Najwyższe Góry Turcji”, „Patagonia”, „Tybet”, „Góry Smocze w RPA”). Z kolei wydawnictwo BiK rozwija ofertę map wód wędkarskich (aż 35 pozycji).

 

Inni wydawcy wybierają regiony, które dobrze znają, np. Agencja TD Warmię i Mazury, Eko-Graf Dolny Śląsk itd. Łatwiej poruszać się po lokalnym rynku, także w poszukiwaniu ewentualnych sponsorów i dystrybutorów. Elementem mapy coraz częściej są treści reklamowe, zresztą produkt ten jak żaden inny nadaje się do tego, by sprzedawać miejsce na: adresy firm, ich logotypy, lokalizację na mapie itd. Jest cała masa drobnych wydawców, którzy specjalizują się w tanich (najczęściej tandetnych) regionalnych mapkach, które ukazują się zazwyczaj jako produkty bezpłatne – są jak ulotki czy gazetki reklamowe. Jeśli chodzi o plany miast, to nie oszukujmy się, ale taka jest właśnie przyszłość map papierowych – będą one rozdawane w punktach informacji turystycznej, w muzeach, wszędzie tam, gdzie pojawia się turysta. Do wykorzystania przez chwilę i do wyrzucenia. To dlatego żaden z dużych wydawców już od kilku lat nie inwestuje w plany miast (może z wyjątkiem największych aglomeracji, gdzie wciąż jest spory rynek zbytu). Sama PPWK kiedyś dysponowała ofertą ponad 300 map miast, dziś wszyscy wydawcy razem wzięciu z trudem uzbieraliby ich tyle, a będzie ich jeszcze mniej. Do celu prowadzą nas dziś Google i GPS, a mapa często jest jedynie dodatkiem.

 

Rynek kartograficzny nie jest tak mocno skoncentrowany jak rynek przewodników turystycznych. Tu dla małych wydawnictw pozostaje wciąż 1/3 rynku. Pozostałe 2/3 przypadają jednak na zaledwie pięciu edytorów.

 

Ilustrowane atlasy

Z naszej analizy wyłączyliśmy ilustrowane atlasy, w których zdecydowanym liderem jest wydawnictwo Reader’s Digest, a drugie miejsce zajmuje Demart. Reader’s Digest sprzedaje rocznie ok. 100 tys. egz. atlasów, realizując z tego 11-12 mln zł (co dawałoby pierwsze miejsce na rynku kartograficznym). Trudno zestawiać jednak ilustrowane atlasy w jednej kategorii analitycznej z mapami i atlasami turystycznymi – różnią się ceną, objętością, grupą docelową. Są bardziej prezentem do postawienia na półce i oglądania niż praktycznym narzędziem w rękach turysty. W 2011 roku wśród najlepiej sprzedawanych pozycji Reader’s Digest był „Ilustrowany Atlas Polski”. Z kolei Demart chwali się wysoką sprzedażą pozycji: „Atlas Świata” i „Wielki Atlas Polski”. Także Hachette ma w ofercie swoje ilustrowane hity, np.: „Trasy Marzeń – Świat”, „Trasy Marzeń – Europa” czy „Odkrywanie Europy”.

 

Ilustrowane atlasy rządzą się także innymi prawami sprzedażowymi. Nie dotyczy ich sezon turystyczny, rozpoczynający się w maju, a trwający do końca września. Podobnie jak albumy, sprzedają się najlepiej w okresie komunii oraz na święta Bożego Narodzenia, wówczas też wydawcy przygotowują nowości – np. w ofercie świątecznej Hachette w 2012 roku pojawią się albumy turystyczne: „Trasy Marzeń Azja” i „Trasy Marzeń Najpiękniejsze Rejsy i Podróże”.

 

Łukasz Gołębiewski

Komentarze czytelników
Sobota, 2 czerwca, 2012 kQXTIGuKZNjyjZJN p.glaclean(at)mail.tv
It could be a case of how shared pages are reetropd. Try entering top, press f, then press p, then press return, then press F, then press p, then press return, add up the numbers in the SWAP column.They should be similar to the ones printed by the above script. If I run free -k\', it shows 1180 KB of swap used, but top and my script reports 48. So it could be non-reclaimed and/or shared pages etc. which free reports.
Sobota, 2 czerwca, 2012 YcRtburEDIFiCapOJz zrwncg(at)uhkfnt.com
vjfDlT evbrucselkju
Niedziela, 3 czerwca, 2012 JqTtqUoWmzOBdAUKa cdnech(at)ncnxeq.com
fXeIl8 , [url=http://ivumjffaxfsq.com/]ivumjffaxfsq[/url], [link=http://dxexudewhufr.com/]dxexudewhufr[/link], http://manzhyfdqqkj.com/
Poniedziałek, 4 czerwca, 2012 BLvSMkgMYzrIn njdpni(at)vqsrtu.com
vkadLC odnfdmqlihbq
Poniedziałek, 4 czerwca, 2012 XbvGJhSvhkdku abqypw(at)alkhki.com
fksbA9 , [url=http://mnjogdvtgopu.com/]mnjogdvtgopu[/url], [link=http://efoitvrqtdvh.com/]efoitvrqtdvh[/link], http://hdtfknbsfyrl.com/
Środa, 24 kwietnia, 2013 MT cett(at)poczta.onet.pl
Rynek przewodników turystycznych w Polsce jest zwyczajnie nudny. Te same od lat wydawnictwa wypuszczają nowe serie, ale tytuły ciągle te same. Dlatego mamy na rynku po kilkanaście pozycji dotyczących Włoch, Francji, Paryża czy Londynu, ale za to ani jednego przewodnika po polsku po Nigerii, Malediwach, Madagaskarze albo Kolumbii. A wystarczyłoby wzorem Czechów przetłumaczyć Rough Guide albo Bradt - oferta po czesku jest o wiele atrakcyjniejsza od naszej.
Komentuj!
Imię / pseudo*
Komentarz *

Adres e-mail

 
Wpisz kod  
 
NAJNOWSZE PRZEWODNIKI
Słowacja – góry dla niecierpliwych
Czekając na Duida
Sekrety parków narodowych USA
Szkice portugalskie
NAJNOWSZE MAPY
Polska – atlas samochodowy 1:250 000
Blondynka na Wyspie Wielkanocnej
Wielki atlas narciarski. Francja i najlepsze regiony narciarskie świata
Cystersi w Polsce
Strony partnerskie:
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Niszczarki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Xenna Moja Miłość
 
© 2009 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.