| Od Wisły do Rzeki Perłowej |
|
|
Wydawca Zysk i S-ka
Tłumacz
Recenzent Tomasz Z. Zapert
Miejsce wydania Poznań
ISBN 978-83-7506-645-6
Liczba stron 554
Rok wydania 2011 |
Spisana po przeszło półwieczu bardzo plastyczna i pełna humoru relacja
z wyprawy warszawą (naturalnie samochodem o tej nazwie) z Polski
do Chin. W założeniu miała to być zresztą podróż dookoła świata, nad
którą patronat prasowy – mówiąc dzisiejszym językiem – objęła najpopularniejsza
gazeta codzienna PRL, „Express Wieczorny”. Zanim tandem
automobilowych obieżyświatów przejechał kilkanaście granic musiał pokonać
skomplikowane bariery rodzimej biurokracji. Pomógł w tym fortel
ukryty przez autora pod hasłem „ustrzelić Łysego”: „Następnego dnia
wczesnym rankiem podjechaliśmy pod Sejm. W przerwie obrad dopadliśmy
premiera i w pięknie oprawionym ‘Dzienniku Podróży’, ze złotymi
literami na okładce, znalazł się wpis ‘Życzę szerokiej drogi dzielnym
podróżnikom – Józef Cyrankiewicz’. Za jego przykładem poszedł Przewodniczący
Rady Państwa Aleksander Zawadzki oraz wszyscy obecni
w Sejmie członkowie rządu PRL i przodującej partii. Jeszcze tego samego
dnia w ‘Expressie Wieczornym’ ukazało się zdjęcie premiera wsiadającego
do białej warszawy z napisem ‘Z Expressem przez świat’. I przeszkody
znikły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki”.
Podczas ekspedycji globtroterzy spotykali rodaków: „Na Mariahilferstrasse,
głównej handlowej ulicy Wiednia, dostrzegłem Miecia, byłego
wojskowego politruka, współtowarzysza kursu ideolo dla dziennikarzy.
Nie widziałem go od kilku lat. Przez ten czas Miecio awansował i strasznie
zważniał. Jako starszy instruktor wydziału prasy KC PZPR codziennie
przesyłał redakcjom długaśne instrukcje jak dopieprzyć „zaplutym karłom
reakcji z Armii Krajowej, amerykańskim imperialistom i zachodnioniemieckim
odwetowcom”. Wyrzucał z pracy i gnoił dziennikarzy, przede
wszystkim tych ze starszego pokolenia, którzy nie chcieli zginać karku i pisać
zgodnie z obowiązującą ideologią. Tak się zasłużył, że posłano go do
Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR, partyjnej uczelni
stworzonej na wzór Instytutu Czerwonej Profesury w Moskwie. Dochrapał
się tam stanowiska kandydata nauk. Kiedy nastąpiła odwilż i Gomułka
powrócił do władzy, dokonał się w Mieciu, jak by powiedział Ildefons Gałczyński,
‘przełom w Bulwie’ – został liberałem. Do Wiednia przyjechał,
aby zebrać materiały do reportażu o gniciu kapitalizmu.
– Kapitalizm gnijący na Mariehileferstrasse bardzo mi się podoba
I aż żal, że po powrocie będę musiał napluć na to, co tu zobaczyłem
– powiedział”.
|
|