| Strony rodzinne Czesława Miłosza. 7 spacerów |
|
|
Wydawca Agora
Tłumacz
Recenzent Piotr Dobrołęcki
Miejsce wydania Warszawa
ISBN 978-83-268-0516-5
Liczba stron 176
Rok wydania 2011 |
Gimtine to po litewsku kraj urodzenia.
A ten kraj to Kiejdany, Wędziagoła,
Łabunowo, Serbiny, Użumiszki, Opitołoki,
Szetejnie, Świętobrość, Kałnoberże
czy Syrutyszki, które dzisiaj nazywają się:
Kedainiai, Vandžiogala, Labunava i tak
dalej po litewsku. Nazwy te w polskim
brzmieniu nie są obce, bo znane są dobrze
z tekstów Czesława Miłosza. Spacerownik
– nowy gatunek przewodników stworzony
przez redakcję „Gazety Wyborczej –
a więc spacerownik po kraju rodzinnym
Czesława Miłosza, z pozoru zresztą niezbyt
pokaźna książeczka, w ascetycznym,
lecz harmonijnie dostosowanym do treści
opracowaniu grafi cznym Artura Hanca,
jest fascynującą, chociaż spokojną, powolną
i miejscami nawet leniwą w swej narracji,
opowieścią o dzisiejszej Litwie i wbrew
pozorom, że nic tam już nie pozostało –
o jeszcze licznych śladach obecności polskiej
kultury na tych terenach.
Autor niezwykle skrupulatnie zebrał
informacje o wszystkich niemal pozostałościach
czy wręcz ułamkach wiążących się
w większy czy mniejszy sposób z życiem
poety i jego otoczenia, a czasem tylko ze
„skrawkami” pamięci, jakie w „miłoszowej”
części Litwy pozostały.
Czesław Miłosz po opuszczeniu Litwy
nie wierzył, że kiedyś jeszcze wróci do
swych stron rodzinnych. „Ale los okazał
się łaskawy”, z satysfakcją pisze autor. „26
maja 1992 roku wylądował – jak czytamy
w książce – na lotnisku w Wilnie wraz z synem
Antonim”. W trakcie bardzo pracowitego,
chociaż tylko kilkudniowego pobytu,
pojechał też odwiedzić swój rodzinny powiat
kiejdański. Ponownie przyjechał na Litwę
w 1995 roku na zaproszenie prezydenta
tego kraju. Mówił
wtedy, że Litwa to
dla niego przede
wszystkim „barwy, kształty, zapachy mojego
dzieciństwa”. Na cześć noblisty w miejscu
jego urodzenia powstało Centrum Kultury
Czesława Miłosza.
Obraz Litwy, jaki wyłania się ze spacerownika
,
nie nastraja optymistycznie, wiele
miejsc jest zapuszczonych i zaniedbanych,
jednak frapująca opowieść o świecie młodych
lat Czesława Miłosza prowokuje do
podjęcia tej w końcu niedalekiej wyprawy,
bo od północnej granicy Polski czy od Suwałk
dzieli Kiejdany raptem dwieście kilometrów.
Nie pozostaje więc nic innego,
jak zabrać ze sobą „7 spacerów” i ruszyć
w drogę. A warto, bo przecież jest to kraina,
„gdzie wschodzi słońce i kędy zapada”.
|
|